Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191 Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194 Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197 Trzeci.Bad Trip*

Trzeci.Bad Trip*

przez 6 No tags Permalink 0

BIELUŃ DZIĘDZIERZAWA – DATURA STRAMONIUM L.

To silnie toksyczna i halucynogenna, jednoroczna, osiągająca do jednego metra wysokości roślina zielna z rodziny Solanaceae – psiankowatych.

 Halucynogenne i trujące właściwości tej rośliny znane były już w antyku, o czym wskazują zapiski z czasów Imperium Rzymskiego świadczące o ciężkich oraz śmiertelnych zatruciach związanych z jej spożyciem. Ustalono, że nasiona oraz ziele bielunia dziędzierzawy były także wykorzystywane do podstępnego trucia np. niechcianych pretendentów do władzy, majątku lub sławy, czy też oponentów politycznych.

Ciepły dzień dziś mamy.Rozglądam się jeszcze niespokojnie na boki czy aby nikt nie idzie.
-Tnij-mówię.
Grzegorz szybkimi ruchami rwie kilka owoców z krzaka.Nie wyglądają imponująco, ot takie małe zielone kasztanki.
Zabieramy ich kilka i oddalamy się szybkim krokiem.Nie wiemy w sumie po co się tak chowamy.Ot krzaczysko jakich wiele na osiedlu, kto by zwrócił uwagę na nas?
Otwieramy owoce by dostać się do nasion.Są małe i brązowe, przypominające kminek.Patrzymy jeszcze chwilkę na nie.
-Nie wyglądają jakoś strasznie co nie Grzesiu?
-No to łup w ten dziób-przechylając głowę do tyłu wsypuje niewielka ich garść do buzi.
Nie zastanawiam się długo i robię to samo.Postanawiam jednak zwiększyć dawkę do dwóch garści.



Halucynogenne i trujące działanie surowca wynika głównie z obecnością alkaloidów tropanowych w jej składzie. Mechanizm ich działania polega na blokowaniu niektórych receptorów układu przywspółczulnego.

Silnie toksyczne działanie dotyczy zwłaszcza ośrodka oddechowego, depresyjnie działa także na obwodowy układ nerwowy. U osób wrażliwych jej spożycie może wywoływać senność i amnezję.

Średnia śmiertelna dawka zawartej w roślinie skopolaminy wynosi 0,1-0,2 gramów. Zdarzały się przypadki przeżycia po doustnym zażyciu nawet 0,3-0,5 gramowej dawki skopolaminy, ale też przypadki zgonów nawet już po dawce 1 miligramowej. Ma to związek ze znacznymi, indywidualnymi wahaniami we wrażliwości na skopolaminę.

Przez godzinę włóczymy się bez celu po mieście czekając na wieczór.Mamy w planach jechać na rockoteke do Pszowa do Mega Astry.W ustach zaczyna robić się dziwnie sucho, a głowa zaczyna dziwnie ciążyć.Przechylam ją na boki.Czuje się jak te pieski za tylnymi szybami samochodów kiwające głowami.Hmm ludzie w autobusie dziwnie na mnie patrzą.

Do objawów zażycia należą:
-dezorientacja
-gonitwa myśli

Wchodzę do środka.Muzyka przytłacza swą głośnością a błyski stroboskopów układają się w rożne dziwne obrazy.
Siadam i już wiem że zgubiłem dokumenty.Wtedy nie wiem jeszcze iż to ostatnia tak naprawdę rzecz której jestem świadomy i ,którą jako tako jeszcze rejestruje.
Lody.
-Kto kurwa przyniósł te lody?-pytam głośno.
Nie widzę nawet zdziwionych spojrzeń znajomych, którzy są ze mną.
Jem przecież.Prawię połowę ich wmłóciłem ,kiedy pęka mi łyżeczka.

-realistyczne omamy wzrokowe i słuchowe 
-niepokój
-majaczenie

Boże jak mi się chce pić.W gardle mam sucho jak bym spacerował po jakiejś pustyni bez wody od tygodnia.
-Idę do baru-rzucam niepewnie-pić mi się chcę.
Wpatruje się jak zaczarowany w barmankę chyba z 10 minut.Anioł.
-Co dać?-czar pryska.
-Piwo.
Jest już z powrotem.Piwo pieni się przede mną jakby chciało mi powiedzieć-nie chcesz mnie wypić, nie chcesz.Przechylam kufel i wylewam zawartość na blat.Akurat wraca mój Anioł z resztą.Spogląda na mnie jak patrzeć może tylko matka na dziecko ,które właśnie napsociło.
-I co teraz?-pyta lekko.
Spuszczam wzrok.Gdybym mógł to bym się popłakał, tak mi jest przykro-Jeszcze jedno wezmę?-ni to pytam ni stwierdzam.


Właściwości bielunia dziędzierzawy:
Silnie toksyczne działanie dotyczy zwłaszcza ośrodka oddechowego, depresyjnie działa także na obwodowy układ nerwowy. U osób wrażliwych jej spożycie może wywoływać senność i amnezję. 
Pochodna tej substancji – butylobromek hyoscyny była stosowana w medycynie w celu zmniejszenia skurczów mięśni gładkich przewodu pokarmowego, dróg żółciowych i układu moczowego, przy wymiotach po narkozie, zaparciach spastycznych, skurczach odźwiernika oraz pomocniczo w weryfikowaniu niedrożności jajowodów i diagnostyce radiologicznej przełyku, żołądka, dwunastnicy i dróg moczowych.

Sikam gdzieś na zewnątrz.
Plum, spada kropelka.
Plum.
Plum.
I kolejna, plum.
To już koniec.Zapinam się.
Plum.
Plum.
Hmm, chyba się poszczałem.
Ktoś chce mnie pobić.Chyba chodzi o pentagram na rzemieniu jaki dynda u szyi.Co mogę zrobić?
Pajacyka może?
Dlaczego by nie.
Chyba żal im spuścić mi porządny wpierdol.Kończy się na lądowaniu w krzakach.

O!
Widzę reflektor przed klubem.
Ktoś mnie z niego ściąga tłumacząc ze tak Batmana nie przywołam.
-Jakiego Batmana?-pytam-Piłeś coś chłopie?-dodaje jeszcze.

Co za ludzie, mamrocze jeszcze do siebie oddalając się kawałek.
5 złotych.
Całe stosy tych monet się wszędzie walają.Nazbieram więc ich troszkę , myślę przestawiając pierw zapałkę na ulicy o którą ktoś mógłby się potknąć jak mniemam.
Zbieram więc swoje talary  spaceruje po okolicy, dźwigając  coraz bardziej ciężkie wory z monetami.
Postanawiam je policzyć.Nie wiem skąd pomysł by zrobić to na środku skrzyżowania.Tak wiele miejsca tam może?

Do objawów zatrucia zalicza się:

– szerokie źrenice oczu powodujące zaburzenia widzenia i światłowstręt

– porażenie akomodacji oka


– sucha, gorąca i przekrwiona skóra, wysypka lub wykwity


– silnie zaczerwieniona twarz, często z wyrazem niepokoju, dzikości i wielkiego przerażenia – – zawroty i silne, pulsujące bóle głowy


– wychłodzenie kończyn


– zaburzenia perystaltyki przewodu pokarmowego


– tachykardia


– przyspieszenie oddechu


– rozszerzenie oskrzeli


– zahamowanie wydzielania łez, śliny, potu, soku żołądkowego


– silne napady kaszlu


– zahamowanie czynności wydzielniczej błon śluzowych nosa i oskrzeli


– bolesne parcie na pęcherz z niemożnością oddania moczu


– suchość w jamie ustnej i wzmożone, nie ustępujące mimo przyjmowania płynów pragnienie


Jestem gdzieś.
Zamknięty.
Płacze chyba godzinami i wołam o ratunek.W końcu ktoś mnie uwalnia z narożnika pokoju.Nie wiem dalej dlaczego czułem się jak w klatce.
W łazience widzę swego kumpla Dominika.Przegadujemy ładny kawałek czasu ze sobą.
Hmm gadam do lustra?

Jest już jasno.Jestem na klatce schodowej.Nie pamiętam skąd i jak się tam wziąłem.Witam się ładnie z każdym prętem w poręczach.Maja problemy.Każdy pręt ma inny.Kilka chwil biegam miedzy piętrami pertraktując i załatwiając ich sprawy.
Job is done.

Mieszkanie.
Nie wiem dlaczego ale nalewam do wanny wody po sam brzeg.Psu rzucam skórki do banana na przekąskę.
Do lodówki wędruje , zmiotka kilka talerzy oraz kilka butów.Do pralki wpycham miotłę.Nie wiem po co.Tak trzeba.

Słysze jakieś głosy.
Sepultura do mnie przyjechała.Ciesze się jak dziecko i nie zapominam się ta radością podzielić ze znajomymi o 6 nad ranem w sobotę wydzwaniając do kogo się da.Pierwszym szczęśliwcem jest chyba Marek W .
Mały problem.Nie znam angielskiego.
Chwile później z małym elektronicznym tłumaczem zaczynam wywiad.
Zapisałem kilka stron A4.Niestety, posługuję się jakimś obcym narzeczem, którego nie jestem w  stanie już odczytać później.

Zatrucia bieluniem są skutkiem zarówno umyślnych, jaki i przypadkowych działań. Największym problem są jednak te zatrucia, które są następstwem celowego spożycia. Surowce z tej rośliny używane są przez szukającą wrażeń młodzież do eksperymentów psychodelicznych.

Młodzi ludzie znający halucynogenne właściwości bielunia, a nie uświadomieni na temat zagrożeń związanych z jego zażyciem traktują go jako darmowy, legalny i łatwo dostępnym środek halucynogenny. Tymczasem roślina ta jest trucizną, a nie narkotykiem, często to „zabawa na jeden raz”, która może mieć tragiczny w skutkach koniec.
 

Historia ta miała miejsce ponad 10 lat temu.
Ze względu na jej złożoność i mnogość zdarzeń ograniczyłem się do tylko kilku z nich.
Nie polecam i nie zachęcam do pójścia w moje ślady.Omamy i halucynacje jakich doznałem były nie do odróżnienia z rzeczywistością.Może to brzmi fajnie, ale myk polega na tym że nie macie nad tym absolutnie ŻADNEJ kontroli.Lepiej wybierzcie coś innego jeśli musicie.
Znam lub słyszałem o wielu ludziach którzy zjedli bielunia.Nie znam NIKOGO kto to powtórzył.
Wydarzenia opisane są zlepkiem moich kilkusekundowych przebłysków i tego co jeszcze mi się tli w głowie.Do tego na moje szczęście było kilka osób ,które o mnie zadbały i mogły dołożyć swą cegiełkę.

*Bad Trip – (ang. zła podróż) – określenie na przerażające lub trudne doświadczenia po zażyciu substancji psychoaktywnej, głównie psychodelików. Przejawia się jako halucynacje, urojenia oraz napady lękoweTimothy Learyego zwykle dotyka użytkowników substancji odurzającej, którzy nie mają wiele doświadczeń z nią związanych oraz jest spowodowane przez nieodpowiednie set and setting lub przez ogólne napięcie emocjonalne.

0
6 Comments
  • Anonymous
    Listopad 16, 2009

    tak już jest, że człowiek musi spróbować wszystkiego…tylko gdzie jest granica ? bo ona zawsze jest…
    Żabcia

  • Anonymous
    Listopad 17, 2009

    hm..czesto swiadomie mniej lub bardziej przekracza sie granice-to jest tzw,,wychodzenie z siebie i stawanie obok,,-rzadko poddaje sie w watpliwosc czy ryzyko jest warte pozniejszych zawirowan?natomiast ZAWSZE…ksztaltuje to w nas cos,uczy..prostuje i w rezultacie dopinguje..do przekraczania nastepnych granic..lub tez nokautuje.chaos i paradoks…a jednak nieodzownie wpisane by na nowo odkrywac swoje ja i posmakowac niemozliwe by stalo sie mozliwym…oby na zdrowie,bo to ono stanowi apetyt na zycieplus szalenstwo?kapke altruizmu?deko slodkosci?i optymizmu..na talerzu ktory sie nazywa czlowiek.*i jeszcze…sol i pieprz..dodam z brzegu aby..by kazdy mogl tak doprawic jak mu poprostu smak podyktuje..pozdrawiam P*..ibl.

  • Anonymous
    Listopad 22, 2009

    nie ma granic , unie mamy przeciez.. hola wola

  • Marek W.
    Grudzień 1, 2009

    Pamiętam ten wywiad, haha Pamiętam też jak mówiłeś, że dopiero kilka dni później na rowerze wszystko z Ciebie zeszło 🙂

  • hjk
    Maj 29, 2013

    Od jakiegoś czasu czytam w necie opisy bad tripów. Ty w swoim zawarłeś kilka opisów różnych ludzi. Identyczne sytuacje z Sepulturą, workami monet, reflektorem przed pubem itd.

    • sznurek
      Maj 30, 2013

      Nie wiem czy to dobrze czy źle 😉
      Może powodem było to, że zjadłem tego wiele, wiele za dużo. Anyway, pozdrawiam a bielunia odradzam 🙂

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.