Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191 Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194 Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197 Ten w którym robie kupę na biedronkę i narzekam troszkę.

Ten w którym robie kupę na biedronkę i narzekam troszkę.

przez 11 No tags Permalink 0

Wy tez zresztą będziecie mogli ponarzekać bo sporo dziś może być o hmm stolcu żeby ładniej było.
Narzekanie nie  zdarza mi się  często w przeciwieństwie do pewnej mej ex ,która narzekała że ja za mało narzekam.Dziś troszkę sobie jednak pofolguję.
Swoją drogą proponuje odłożyć wszelkie pożywienie, jeśli ktoś jest wrażliwy na TO o czym mowa dziś.
Po kolei jednak.
Cała ta dzisiejsza tania refleksja na temat kupy nie wzięła się znikąd.Wczorajszego poranka gdy zapijałem się przed porannym bieganiem i treningiem poczułem tą OWĄ potrzebę.Wiecie jaką co nie?Tak, to nie działa tak ze sobie pół dnia planujecie kiedy TO się stanie, po prostu nagle bum, i idziecie i walicie boba co nie.Taki i ja miałem zamiar.Spiąłem się więc niczym Korzeniowski, zacisnąłem zwieracze i ruszyłem do przybytku uciech na piętrze.
Rozsiadłem się wygodnie.Gazety żadnej nie szukałem do czytania bo umówmy się że wole zrobić co trzeba i wyjść a nie czekać aż mi dupsko zakrzepnie gównem spryskując się do tego lawendową zawiesiną odświeżającą jakoby powietrze.
No ale siedzę już wygodnie.Troszkę chłodno bo w kibelku nie ma ogrzewania.Jajka kurczą się jak kaczorowi na mrozie, ale trwam twardo w postanowieniu że na darmo tu nie przyszedłem.I co?
Nic, zmyłka kurwa.
Tyłek sobie prawie odmroziłem po nic.A nie, przepraszam.Troszkę siku sobie zrobiłem.
Od razu się zacząłem zastanawiać dlaczego to taką fejk-kupe (fake shit) można tylko w domu spotkać.Idę o zakład że gdybym był w miejscu gdzie nie ma WC kupa była by od razu gotowa do opuszczenia jamy.
Wiem co mówię bo miałem kila razy bardzo nieprzyjemne z tym związane historie, ale ze wspomnę tylko jedną.Większej ich ilości możecie nie strawić, nawet mimo tego że jako czytacie mego bloga to już macie sporą odporność.
Było to czasu gdy musiałem jechać parę razy na zabiegi stomatologiczne do Suchej Beskidzkiej.
Oczywiście możemy zapomnieć o czymś takim jak toaleta w autokarze który jedzie do celu kilka godzin.Kierowca do tego traktuje cie jak pilot traktuje zagrożenie lotu i najchętniej by się Ciebie pozbył z pokładu.
Tak czy owak, z powodu najprawdopodobniej stresu mój wątły wtedy organizm postanowił zadziałać.Mogło to się objawić np brakiem apetytu, może nie wyspania czy też no ja nie wiem jakąś wysypką.
Jednak okazuję się że stan biegunki permanentnej będzie fajniejszy.
Już po 3 km czuję ze będzie ciężko przetrwać.Nogi skręcają się mi jak makaron spaghetti na widelcu.Zaczynam się pocić jak dziwka w kościele i wiem ze długo nie potrwa nim spłynę kałem.
Pierwszy przystanek.
Od razu uderzam do kierowcy i tłumaczę ze jak nie walne kupki to koniec z podróżą.
Idź.Pieprzony łaskawca.
Tylko gdzie się pytam??
Dworzec wielkości większej budki na targu i jedna baba.
Psze pani, gdzie kupę zrobię-Cedzę przez zaciśnięte usta walcząc z napierającym ciśnieniem-gdzie jest WC?
-Nie ma.
-Nie ma??A pani gdzie się załatwia?
-Nie załatwiam sie.
Nie mam czasu teraz rozmyślać nad tym fenomenem i kombinować czy to w ogóle się tak da.Boże, ja mam potrzebę.
Nerwowo rozglądam się i widzę Biedronkę.Oho, czyżby ten portugalski wykorzystywacz taniej polskiej siły roboczej miał w końcu na coś się przydać?Widząc sporawą hałdę zgarniętego śniegu z parkingu  ruszam ku niej żwawo.
Ha!!
Nie jestem pierwszy widzę i próbuję jakoś nie wdepnąć w narobione już kupki kupy.
Ściągając portki zastanawiam sie czy nie zostanę w takiej pozycji zamrożony bo zimno jest  niesamowicie.
Sekundkę później już się tym nie martwię.
Czuję ogromna ulgę.
Nic to, zbieram się szybko nim kierowca postanowi jednak mnie zostawić.Odchodząc z satysfakcją stwiedzam tylko ze moja jest największa.Następny sporo się natrudzi gdy zechce ja ominąć.
Historia lubi się powtarzać.Nie mija nawet godzina jak następuje kolejny atak sraczki, ze nazwę rzecz po imieniu.Tym razem jednak nie ma biedronki.Nic w sumie nie ma, ot las jakiś.Kierowca znowu marudzi.Chciałem mu przedstawić wizje spływającej kupy po schodach jego ładnego autokaru, ale chyba wyraz mojej twarzy pokazał mu to samo.
Zapuszczam się wiec w tą knieje coraz głębiej bo reszta pasażerów wykazuje dość niezdrowe zainteresowanie tym co się stanie i jak to się stanie.O mało co nie wpadam do jakiejś dziury z ,której nawet jak by wyszło i stado niedźwiedzi nie powstrzymało by mnie to od walnięcia kupona.
Wracam lżejszy i szczesliwszy.
Następne kupanko już w bardziej cywilizowanych warunkach.
Eh i po co to mówię?
By móc ponarzekać na brak toalet.Brak wychowania kierowców.Na dworce bez kibli i na współpasażerów ze się wysrać nie dali spokojnie tylko czułem ich czujne spojrzenia na plecach.
Swoja droga nie myślcie sobie że jestem jakiś chory psychicznie i mam jakąś kupo-dewiacje.
Nie mam.Mało tego na naszym rynku jest mała książeczka dla dzieci o kupie.
Jeśli więc kiedyś Wasze dziecko spyta dlaczego robi kupkę w kształcie paróweczki a czasem kupkę kukurydze znajdziecie w niej wszystkie potrzebne informacje.
Link do niej KSIĄŻECZKA O KUPIE.

Pozdrawiam ciepło, i sorki za naprawdę gówniany temat.Ot życie to kupa też czasem duża jest co nie.

Na koniec i coś do posłuchania.Czuje ze to będzie taka nowa świecka tradycja ze będę cosik Wam polecał co tydzień.

PS.Dziękuję Gosi, która miała „szczęście” być wtedy ze mną i że wstawiła się u kierowcy nie raz.Za pierwszym razem dziękuję mamie za znalezienie Urzędu Skarbowego z czynnym kibelkiem.

PS.Zmieniam zasady dodawania komentarzy na nieco przyjaźniejszy.Jeśli nie zaleje mnie spam to tak zostanie.

0
11 Comments
  • Anonymous
    Grudzień 12, 2009

    buahahahaha ty to jestes je*****y w pozytywnym tego slowa znaczeniu 😀 S.vel zuch

  • Anonymous
    Grudzień 12, 2009

    chyba masz kupe wolnego czasu jak o gownie chce Ci sie pisac hehe

    panicz

  • Sznurek
    Grudzień 12, 2009

    Co zrobić, dobra kupa nie jest zła.

  • Anonymous
    Grudzień 12, 2009

    hahaha w kupie razniej LOL S.vel zuch

  • Anonymous
    Grudzień 13, 2009

    Oj sznurek, sznurek … wariat z Ciebie totalny 🙂 gęba sie smieje jak się Ciebie czyta :-)… dorcia_77

  • przemek
    Grudzień 13, 2009

    Kosa?
    Nie moze byc 🙂

  • Anonymous
    Grudzień 19, 2009

    Prawdziwej miłosci, wiele radości, wspaniałych orgazmow zwariowanych odjazdow, łozka bez wibratora kochanki- nie amatora. Portfela pełnego i zycia udanego.Wesołych św. i szczesliwego nowego roku
    Życzą Natalia i Martyna 🙂

    Przemciuniu kochany widzimy ze masz coraz ciekawsze tematy na swoim blogu 🙂
    dawno nie gadalismy, tesknimy bardzo. Jak sie domyslasz mamy nauki w cholere i robota nam juz nosem wychodzi, ale coż, takie zycie.
    mamy nadzieje ze sie nie gniewasz.

    xoxo
    Martyna i Natalia.
    P.S Czemu nie odbierasz poczty !?

    czemu ty poczty nie odbierasz, co!?

  • Anonymous
    Grudzień 19, 2009

    oj cos nam sie podwojnie na koniec napisalo, wybacz 😀

  • Sznurek
    Grudzień 20, 2009

    Już naprawiłem swój błąd 🙂

  • Anonymous
    Grudzień 21, 2009

    no pojechales po bandzie, poplakalam sie ze smiechu az strach czytac nastepne zeby zwieracze nie puscily przy ataku smiechu, przez grzecznosc nie nazwe Cie nieliteracko:))Isa

  • Amanita Muscaria
    Marzec 20, 2013

    uwielbiam hehehe

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.