Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191 Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194 Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197 Ten w którym przyszywam guziki i znowu lecę do Pe eLu

Ten w którym przyszywam guziki i znowu lecę do Pe eLu

przez 0 No tags Permalink 0

Wkurzają mnie czasem głupoty. Kupuje powiedzmy marynarkę, spodnie itp i co? Prawie na 100% będzie trzeba przyszyć guziki raz jeszcze, bo małe chińskie dzieci się opierdalały i im się nie chciało zrobić tego jak należy. Złości mnie to tym bardziej, że nie zostałem obdarzony takimi manualnymi skilami, by sobie na luzaku takie czynności jak szycie przeprowadzać. Dupne czoło, tak. Umiejętność szycia, nie.
Tyle słowem wstępu.
We wtorek z rana lecę do Polski. Będzie znowu wesoło na lotnisku. Już widzę te stada Januszów i Mariolek (bez urazy) gnających by zająć co lepsze miejsce w samolocie. Wcześniej obkupując się na bezcłówce w alkohole i inne takie. W sumie nie mam nic do tego. Do kupowania znaczy się, bo do zapierdalania kto pierwszy to już mam. Najbardziej łoi mnie zawsze jedno. To że ktoś np wykupuje sobie priorytetowe wejście na pokład, albo ma małe dziecko i chciałby skorzystać z prawa wejścia pierwszemu na pokład. To taki wał że się uda. Zawsze znajdzie się kilku mądrali, które wryją się do kolejki nie dla nich właśnie. I jeszcze później oburzeni, jak im się zwróci uwagę. No ale dobra, czepiam się. Jakoś to przeżyję. Zazwyczaj i tak stoję sobie w spokoju, gdzieś przy końcu i tylko czekam na swoją kolej. Samolot beze mnie nie odleci, a przy oknie i tak siedzieć nie muszę bo serio, to było może ekscytujące za pierwszym czy drugim razem. A nawet wtedy tylko przez chwilę, bo w sumie widok chmur z góry nie jest jakiś inspirujący. No dla mnie nie jest. Choć dla wielu chyba jednak musi być. Tak czy owak, jak już przeżyję lot, trzeba jeszcze odebrać walizkę. Ostatni czasy nie biorę niczego oprócz podręcznego bagażu, no ale los chce, bym tym razem miał jednak walizkę ze sobą. To oznacza, ni mnie ni więcej, że jeszcze mnie podepczą przy taśmie, jakieś muły. No ale kij i z tym. Nie będę miał sandałów i skarpetek na sobie więc nic mi z tego 🙂
Zresztą, tak zawsze narzekam by później okazało się, że aż takiego dramatu nie było. Tego sobie życzę.

Na basenie, nie nowina, znowu nasrane. To taka świecka tradycja, chyba.
Do tego doszło jeszcze, że kilku kadłubów postanowiło umilić nam, ratownikom życie. Jak? A obrzucając nas workami z wodą. Troszkę źle trafili już za pierwszym razem. Bo koleżka w kierunku którego owe wory poleciały, nie bacząc że basen pełny, rzucił się za typami. Było ich czterech i na ich nieszczęście nie wszyscy na raz zmieścili się pomiędzy drzwiami. Efektem tego było raz, zagarnięcie ich własności w postaci plecaka. Dwa, obdrapane ramię właściciela, który ostro o niego walczył. Pipki oczywiście później płakały ze terror, że oni młodzi a tu stary chłop ich atakuje. No cóż, jak masz jaja żeby kogoś zaatakować, miej jaja przyjąć na klatę tego konsekwencje. Proste.
Ogólnie bycie taką łajzą to siara.

W ogóle ETA do dnia zero, minus sześć dni. Czy ekscytacja jakaś już? Nic. Sam nie wiem czy to dobrze. Ciągle się ktoś o to pyta, a ja tylko wzruszam ramionami. Czyżbym był bez serca? 🙁
Pozdro i do przeczytania z Polszy!!!

0

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.