Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191 Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194 Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197 Ten w którym płaczę nad rozlanym mlekiem i coś tam wspominam o basenie, znowu

Ten w którym płaczę nad rozlanym mlekiem i coś tam wspominam o basenie, znowu

przez 0 No tags Permalink 0

Mawiają że nad rozlanym mlekiem się nie płacze. No nie jestem taki tego teraz pewien.
Dzisiejszego poranka, w ramach pracy nad wakacyjną sylwetką, Lato 2013, ruszyłem na trening. Pośród wszelakiego i niezbędnego ekwipunku jaki miałem w plecaku, znajdował się też szejker. Wypełniony do połowy mlekiem. Mlekiem, które jak wskazywała etykieta zostało ledwo co wydarte bogu ducha winnym krówkom. Podobno takie smakuje lepiej. Do rzeczy jednak. Wspomniana ciecz wesoło chlupotała w pojemniczku, gdy równym, jak w szwajcarskiej armii, krokiem szedłem do autobusu. Już po drodze czułem że coś jest chyba nie teges, bo okoliczna ludność dziwnie spoglądała na mnie. Przyzwyczajony do ogólnego uwielbienia jakim mnie spotyka na ulicy, nie zwróciłem na reakcje plebsu większej uwagi. I to był błąd.
Zaraz ja tylko wsiadłem i zająłem miejsce w busie, postanowiłem odłożyć plecaczek w bezpieczne miejsce. I co widzę? Moje mleczko, cieknie prawie że ciurkiem z niego, rozlewając się wokoło. W pierwszej chwili pomyślałem. O! Ta plama wygląda jak Madagaskar i ucieszyłem się wiedząc jak rozległa jest moja wiedza z zakresu geografii. Chwilkę później już mi nie było do śmiechu. Neurony dostarczyły już do mózgu info że zdarzył się właśnie wypadek i że nie jestem w programie Jeden z dziesięciu, i że nikt mi nie da setki za rozwiązaną co właśnie zagadkę. Teraz miałem dwa wyjścia, udawać że nic się nie stało. Pozwalając mleku wylecieć do końca, tworząc być może kształt jakiegoś archipelagu tym razem. Lub uderzyć się w cyce i przyjąć na klatę fakt, że jestem debilem. W ogóle ciekawa jest wtedy reakcja ludzi. Jeśli wybierzecie wariant pierwszy, będą się tylko pod nosem śmiać i udawać że nic nie widzą. Wybierając wariant drugi, przyciągacie większą uwagę, ale też i wyzwalacie inne emocje.
Ja zrobiłem minę pobitego spaniela i zacząłem powtarzać jaki jestem głupi. Raz dwa dostałem kilka chusteczek do wytarcia się i plecaka. Do tego kilka rad, jak się pozbyć później plam. Spłynęła też na mnie fala ogólnego współczucia, która jak tsunami z Japonii, porwało mało co cały autobus. Cóż 🙂

Ogólnie pracuję z debilami, muszę przyznać.
Nie że każdy nim jest, ale całkiem spora część już tak. Normalnie być może tak bym się tym nie martwił, ale po niedawno przyznanym mi awansie, mam niejako zadanie dowodzić, tą wielce utalentowaną grupką, randomowych ludzi z ulicy.
Jest w niej Królewna Śnieżka. Zawsze chodzi krokiem jakby miała zaraz upaść, wpatrując się zawsze przy tym w podłogę tak intensywnie, że przysiągłbym iż musi na niej być wyryta jakaś mądrość, która trzyma ją przy życiu. Na pozycji z kolei wygląda jak śnięta ryba. Niby się rozgląda wokoło, ale jestem pewien że nic nie widzi co się dzieje tuż obok niej. A w każdym bądź razie na nic nie reaguje.
Mamy też w ekipie Nowego Misia. Miś jest nowy i jest jak gąbka. Chłonie wszystkie najgorsze wzorce zachowań i wciela je raz dwa w życie. Nie zliczę już ile razy to już musiałem na coś zwracać mu uwagę. Miś ma to jednak w dupie i przechadza się po basenie krokiem tak spokojnym jak by się posrał w gacie i teraz bał się ze całe to gówno spłynie mu po nogach.
Z wartych uwagi jest jeszcze np. Brodacz. Brodacz jest męską wersją Królewny Śnieżki. Do tego śmierdzi od niego tak, że można zapomnieć swego imienia, gdy znajdziemy się w promieniu 2 metrów od niego. Ostatnio rzucił palenie, to zmniejszyło promień zagrożenia, do metra 😉

Są jeszcze inne przypadki, zostawię je na inną okazję. Dodam też że mamy kilku asów. Niestety ich ilość nie jest zadowalająca. No ale wszystkiego mieć nie można.

Z ważnych rzeczy to jeszcze chciałbym dodać że kupiłem sobie nowe laczki :] hell yeah!
I jeszcze odrobina statystyki.
W poście jest 602 słów.

0

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.