Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191 Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194 Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197 Ten w którym piszę o kupie,chujach, jeszcze raz o kupie i papieżu, niekoniecznie w tej kolejności

Ten w którym piszę o kupie,chujach, jeszcze raz o kupie i papieżu, niekoniecznie w tej kolejności

przez 0 No tags Permalink 1

Bez sensu. Okazało się że nie można nazwać papieża chujem. Nie wiem kim jest ta baba co tak powiedziała, ale zrobiła się awantura. A może zwyczajnie ja nie wiem, byli razem w kinie. Później w restauracji. Coś na ząb wrzucili, a potem nie było komu zapłacić. Zdarza się. Znajomemu, jak wspomina przy każdej okazji, pan Linda i pan Pazura na wczasach w Wiśle,pożyczali kasę na wódkę. Bo ognisko było i sobie popijali. No i talarów nie oddali. Chuje.

Skoro mowa o papieżu. Niemądrze też snuć wnioski iż pan papież, puszcza bąki. Zakładam że boba tez nie wali gdy przyciśnie. Ale inni tak robią. jak na przykład pewien młodzieniec u nas na basenie, który to swego czasu, miał niemiły wypadek z tym związany.

Więc troszkę inaczej niż przewielebny ojciec, poczuł chęć oddać stolec. Udał się kulturalnie więc do toalety i zrobił co było trzeba. Swoją drogą, musiał bardzo źle tego dnia pojeść bo, wybaczcie za szczegóły, ale sraczkę miał doprawdy srogą. Skąd to wiem?

Ano, jakiś kolo podbija i mówi że chyba był jakiś wypadek w męskiej toalecie. Ktoś podobno płakał za drzwiami no i hmm, z sufitu kapała kupa. Holy crap, az się z młodej piersi wyrwało. Nic to jednak, idziemy zbadać sytuacje.

Młody nie chciał otworzyć i przez jakiś czas trzeba było negocjować, by z dobrej woli to uczynił. Anyway. Otwiera drzwi no i widok doprawdy, epicki. Stoi koleś pokryty gównem od stóp do głowy. Ze ścian i sufitu kapie breja, że nie da się za blisko podejść. I ta jego mina, która tylko podkreślała wszystko to czego byliśmy świadkami.

Okazało się że chłopina miał biegunkę. Nieszczęśliwie dla niego, w toalecie było tak duże ciśnienie wody, że gdy nacisnął spłuczkę, woda wyleciała takim mocnym strumieniem, że wzbiła mini fontannę jak na rynku w Poznaniu, obryzgując wszystko dookoła. Szit hapens.

Szkoda mi chłopaka. Wiem jak to boli.

To było jeszcze w zawodówce. Więc, lata, laaaata temu. Zaczynałem lekcje na 7.30, w Radlinie na Obszarach. Szkoła dla mnie była zupełnie nowa, choć sama w sobie pamiętała zapewne czasy Gierka. No i myk był taki, że o kiblach w tej szkole, krążyły bardzo niepochlebne opinie. Takie, które musiałyby też i Paula Fincha przekonać do tego, że kupeczka w szkole to ostateczność.

Generalnie dbałem zawsze by jakoś przeżyć bez wchodzenia tam, ale czasami wiadomo. Siła wyższa, nie tak wysoka u papieża, ale mnie zaatakowała nagle i gwałtownie. Szarpała mną tak bardzo i miotała w środku z taką siła, że ledwo umiałem się wyprostować. Decyzja zapadła szybko. Jadę do domu. To jakieś 20 minut autobusem było. Na przystanku czekam na czerwony, jak muzułmański samobójca na 7o dziewic i wieczną chwałę. No ale dreszcz jaki mnie przechodzi daje mi do zrozumienia, it’s not gonna happen man. Idę szybko na tył przystanku i jebut. Poszło. Jak by kurwa tamę wysadziło na Odrze.

Nie. Nie zdążyłem ściągnąć spodni. Stałem tam jak zamrożony bojąc się ruszyć z obawy że wszystko wartkim strumieniem wypłynie na zewnątrz. Szczęście w nieszczęściu że miałem na sobie te pedalskie rajstopokalesony, których szczerze nienawidziłem, choć do dziś mam jedna parę i nie wiem dlaczego je trzymam. No ale wtedy zrobiły co do nich należało. trzymały wszystko w ryzach. Ruszyłem się w końcu. Powolutku. Kroczek za kroczkiem, sprawdzając czy coś się stanie. Oprócz tego dosłownie gównianego uczucia, nie było tak źle.

Ach, no jeszcze waliło jak z obory nie sprzątanej przez tydzień.

Przez ten smród czekałem na jakiś puściejszy autobus. Jak na złość, pełno ludków do szkoły jechało, więc wszystko zapchane na maksa. Ostatni autobus który jechał musiał być tym moim. Wszedłem niepewnie rozglądając się uważnie gdzie tu stanąć i jakby w końcu szczęście się uśmiechnęło. W miejscu gdzie była ta guma w przegubowcach nikt nie stał. Hehe, chytrze się uśmiechnąłem i stanąłem sobie na spojeniu. Po minucie znany mi był powód, skąd ta pustka tam. Guma była pocięta i padało przez nią do środka masę wody z ulewy jaką trwałą na zewnątrz. Już to miałem gdzieś. Chciałem tylko dojechać i pozbyć się balastu.

Do dziś to chyba najbardziej upokarzające wspomnienie z życia. No ale nie jestem sam. Kolo z basenu do dziś też pewnie swoją historie wspomina 🙂

1

0 Comments

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.