Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191 Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194 Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197 Ten w którym patrzę do tyłu i robię rachunek sumienia, znowu

Ten w którym patrzę do tyłu i robię rachunek sumienia, znowu

przez 2 No tags Permalink 0

Postanowienia na nowy rok?
Zacząć układać sobie życie w końcu z jakaś kobietą i nie uciekać w decydującym momencie.
Dobić 70 kg masy ciała.
Kupić  perkusje i nauczyć się porządnie grać.
Przestać być takim sarkastycznym dupkiem.
Nie przestawać być jednak wesołym debilem.

Tak było zeszłego roku.Teraz więc by tej nowej świeckiej tradycji stało się zadość, zrobimy kolejne podsumowanie.Jednakże odp. co wyszło a co nie, na końcu.

Póki co zacznijmy od stycznia A.D. 2010

O ile mnie pamięć nie myli, pierwszy miesiąc roku nie był fajny.Ledwo co mnie zwolnili, nie było widoków na nową pracę a życie umykało między palcami za szybko.

W styczniu też, próbuję się ogarnąć (bez efektów) i wspominam cosik również ze pierwszy raz boli.Na koniec miesiąca mam jeszcze jakaś dorywczą pracę, ale układanie butelek na paletach nie było i nie będzie nigdy moim marzeniem.

Luty to kolejny miesiąc kiedy jadę po równi pochyłej prosto w dół.Mimo że wtedy parę osób chciało mi pomóc, z głupiej przekory uparłem się by nie przyjmować żadnej pomocy.

Narzekam na kobiety, wyrzucam im że są takie same oraz co znamienne, zamykam bloga na jakiś czas.Powody?Oczywiste.Problemy codziennego dnia oraz fakt że stałem sam na przeciw nich.Stałem się wredny, zgryźliwy i niefajny.To z leksza nie moja natura.Oszczędzając sobie więc obciachu, na zakończenie próbuje przypomnieć jednak te lepsze chwile.Z marnym rezultatem.

W marcu podejmuję pierwszą konkretną decyzję od 3 miesięcy.Do tej pory, głupio ufałem że znajdę prace i wszystko się ułoży.Dociera jednak do mnie że muszę sam wsiąść sprawy w swe ręce.Postanawiam zrobić kurs na ratownika i przenieść się na nowo do Londynu.W marcu tez osiągam swoje wymarzone (jak sądziłem) 70kg.Patrząc jednak w lustro widzę coś czego nie chce oglądać na co dzień.Jakieś 5kg tłuszczu zalegające na mnie tak, że nawet spodnie mam problem nosić, bo są tak ciasne, że odcinają mi dopływ krwi.Już wiem że nie chce tak wyglądać.

Połowa kwietnia mija, kiedy staję się oficjalnie ratownikiem.Czekam jeszcze tylko na papiery i zapada długo oczekiwana decyzja o wyjeździe do Londynu, którą planuje na początek maja.Nie jestem szczęśliwy z tego.Lubię moje małe miasteczko, nawet bardzo lubię.Tylko co zrobić?Nie mogłem już czekać dłużej a czas naglił.

9 maja pojawiam się w Londynie.Dwie godziny później mam już pracę nagraną i spotkanie z managerem ustawione na następny dzień.Nie mogę tutaj nie podziękować Michałowi Ka.Jego pomoc była nieoceniona.Kolejnego dnia przechodzę wstępne testy i rozmowę kwalifikacyjna.Wszystko idzie jak po maśle.W maju tez poznaję dziewczynę, która później jak się okaże, zmienia mocno moje życie.

Zaczynam pracę i jestem i czuję że zaczynam łapać wiatr znowu w żagle.Owszem, mam na plecach długi.Nie mam za to mieszkania i żyję dzięki uprzejmości znajomych i przyjaciół, mieszkając to tu, to tam by w końcu osiąść na Ealingu.

Wakacyjne miesiące mijają bardzo szybko.Po dwóch miesiącach przerwy od siłowni, wracam do regularnych treningów, tym razem z innym planem nazwanym roboczo „plan – wakacyjna sylwetka 2011”.Nie spieszę się tym razem i spokojnie buduję podstawy.

Same też wakacje mijają dość zwyczajnie.Na tyle zwyczajnie że zupełnie nie wiem co bym mógł o nich więcej napisać.

We wrześniu, staję się posiadaczem nareszcie swego własnego kąta.Rozluźnienie wewnętrzne, jakie na mnie spływa jest bezcenne i nie da się z niczym porównać.Alleluja 🙂

Odwiedza mnie też matula, ale nie bawi zbyt długo.

Październik i znowu oczko z przodu.Troszkę żartem, troszkę serio zauważam ze w wieku 33 lat, Jezus, jeśli żył zdążył

– zamienił wodę w wino

– ożywił Łazarza

– chodził po wodzie

– a na dokładkę umiera i zmartwychwstaje

Hmmm ja posadziłem krzak porzeczki, wyhodowałem parę włosków na klacie i nie przeszedłem chyba nawet mutacji 🙁

Słabo.

Końcówka roku i ostatnie miesiące są troszkę pokręcone.Troszkę za sprawą pewnej dziewczyny, troszkę bo zwyczajnie życie nie lubi jak się nic nie dzieje i dla sportu czasem, jakąś kłodę ci podłoży pod nogi.Ot tak, byś czasem nie pomyślał że jest za fajnie.

Wracam też do wylewania moich myśli na strony tego bloga.To znak, że nie jest tak źle ze mną 🙂

Lubię czasem wracać do starszych postów i je czytać.Myślę wtedy o tym jaki byłem wtedy i co mną kierowało, co zaprzątało uwagę itd.

Lepsze to niż nocne rozkminki, czyż nie?

Nowy Rok zacząłem chyba falstartem, ale liczę że na przekór, może właśnie reszta roku będzie w końcu taka jakiej sobie bym życzył.

Jakie plany?

Zrobić dwa kursy.Jeden na fitness instruktora, drugi na dietetyka.To pierwsze kroki by zostać osobistym trenerem fitness.Marzy mi się zostać kimś do kogo będzie można przyjść i od podstaw zmienić życie.To troszkę taka terapia dla mnie.Zawsze lubiłem się mądrzyć, teraz chcę mieć na to papiery i coś z tym zrobić więcej.Chce zaspokoić swoje własne ego pomagając innym osiągnąć wybrane cele.

Czy coś jeszcze?Sam nie wiem.Inne rzeczy wydają się być ode mnie zupełnie niezależne wiec o nich nie wspomnę.

Wracając do samego początku.

Zacząć układać sobie życie w końcu z jakaś kobietą i nie uciekać w decydującym momencie.

Nie udało się, choć było blisko.Czy żałuję?Oczywiście, ale wszystko po coś się dzieję.Dziś może tego nie rozumiem, ale liczę że z perspektywy dojdzie do mnie wszystko.

Dobić 70 kg masy ciała.

Udało się, jednak jak pisałem, to nie to.

Kupić  perkusje i nauczyć się porządnie grać.

Nic  z tego, ale mały kroczek poczyniłem 🙂

Przestać być takim sarkastycznym dupkiem.

Musiałbym się spytać kogoś innego, ale wierzę że się udało.

Nie przestawać być jednak wesołym debilem.

Tak jak wyżej…

Czy coś bym zrobił inaczej?Oj tak…

Kończę te smęty i chyba już następnym razem cosik po ludzku będzie.

Ah, bym zupełnie zapomniał życzyć wszystkim Wam, jak najlepszego  roku.Dopięcia postanowień i silnej woli by sprostać przeciwnościom.

0
2 Comments
  • kasia:)
    Styczeń 13, 2011

    Życzę Ci Przemku drogi z całego serca spełnienia tu wyżej opisanych i nieopisanych postanowień Noworocznych!!!
    A swoją drogą nie przestałeś być inteligentny i dowcipny zarazem i tak 3maj!!!
    Wszystkiego NAJ!!!

  • sznurek
    Styczeń 14, 2011

    Dzięki Kasiu 🙂 lubię te słodkie pochlebstwa 😉

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.