Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191 Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194 Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197 Ten w którym noszę gips i ocieram sobię rzepkę a do tego mówię fakju Barklejsowi i coś tam jeszcze rzucam na koniec, choć to ktoś inny rzuca

Ten w którym noszę gips i ocieram sobię rzepkę a do tego mówię fakju Barklejsowi i coś tam jeszcze rzucam na koniec, choć to ktoś inny rzuca

przez 0 No tags Permalink 0

Smutno mi się zrobiło. Wczoraj natknąłem się w internecie na informacje o wielkim sukcesie polskich piłkarzy. Otóż Święta Trójca z Dortmundu dołączyła, awansując ze swoją drużyną do półfinału, do Wandzika i bodajże wąsatego Roberta Warzychy. Czyli teraz mamy aż PIĘCIU polskich graczy którzy zasmakowali/zasmakują gry na tak wysokim szczeblu rozgrywek w Europie. Brawo kurwa.

brawo

 

Jak byłem młodszy też grałem w piłkę. Beznadziejnie że dodam, ale no grało się bo laseczki przychodziły oglądać więc i morale było wysokie, jak sekwoje w Kalifornii. Pamiętam jeden z takich właśnie meczy. Myszki kręciły się za linią końcową a my dzielnie robiliśmy wszystko by tylko zwrócić na siebie uwagę. Nawet nie wiem kiedy jak ktoś po mnie zwyczajnie przebiegł. Wiadomo, bydlę ze mnie żadne. Oczywista oczywistość że wstałem i próbowałem grac jak by nic się nie stało. No ale siła wyższa. Kolanko nadupiało tak że krzywiłem się na twarzy, jakbym za karę musiał zjeść kilo brukselek. No i w tym momencie dziewczynki wiadomo, instynkty opiekuńcze się odpaliły i zaraz dwie były obok. Generalnie żeby nie było że miękką rurką byłem robiony, to twardo mówiłem że nic mi nie będzie. Niby że gips będę potrzebował. Uhm, jasne.

 

Na drugi dzień kozaczenie się skończyło i dostałem pancerz od dupy po stopę. W ogóle niedopasowany że dodam. Ogólnie mega gówno to to było. Ni się wysrać, bo mi tyłek pszyszczypywało jak próbowałem usiąść, ni szybko na autobus podlecieć.Jeszcze ziomki mówią żebyśmy poszli na jakiś festyn. Że niby pysznie będzie.

– Na grzyba ci te kule? Nie bierz ich. O nas się oprzesz- tak mówili.

Nawet nie wiem kiedy gdzieś wszyscy nagle zniknęli. A powrót bez kul do domu był jak wyprawa na biegun. Nawet Amundsena by złamało. Rzepka na samą myśl boli mnie aż do dziś, jak tylko to wspomnę sobie.

Nie zapomnę wam tego!!!

 

 

Zdaję się że oprócz Kaczyńskiego, każdy tutaj ma swoje konto bankowe co nie?

Miałem kiedyś w Barklejsie jedno. Jeszcze takie pokombinowane, bo czasy były inne i trzeba się było starać o posiadanie rachunku. No ale nvm.

Musiałem mieć jakąś wersję żydowską. Na nic mi nie pozwalali. Telefon na abonament? Nie. Komputer na raty? Nie. Overdraft? Spierdalaj!!!

Więc postanowiłem się gówna pozbyć. Pojechałem na Hammersmith je zamknąć. Koleżka kazał mi napisać na kartce że nie chce konta itd. Napisałem więc ładnie, jak tylko potrafiłem. Zaznaczyłem że chce zamknięcia konta, skasowaniu wszelkich DD i w ogóle że nara, nie chcę ich znać. Typ moją kartę zniszczył, a wcześniej kazał wybrać wszelkie pieniądze.

Tak czy owak parę dni później tak rekreacyjnie zaglądam a konto dalej aktywne. Mało tego. Pedały nie skasowali DD i już jakiś minus się zrobił. Myślę wtf?

Wracam więc tam. Podchodzi kolo i słucha o co idzie.

– Proszę pana, ale musi pan zamknąć konto w oddziale w którym otwarto konto.

– Tutaj otwierałem – mówię pewnym głosem.

– Nie, na Wimbledonie.

-???

– Tak.

– Ale ja tam nigdy nawet nie byłem prywatnie.

– Był pan.

No i faktycznie w ich systemie założyłem konto gdzieś nieopodal zielonych kortów Wimbledońskich.

Pojechałem tam. 3 razy że dodam, bo pindy naprawdę chciały mi życie utrudnić. Nie zamykały konta. naliczały jakieś kary i w ogóle tnęły w przysłowiowego chuja. I to tak zacnie że z podziwu wyjść nie mogłem. Pomogła dopiero interwencja u jakiegoś managera.

Fakju Barklejsie.

 

W ogóle kupa nie chce mnie opuścić. Nie że moja, ogólnie.

Jakiś typ podbija na basenie. Coś tam w ręku trzyma. Na jakiś kamyczek mi z daleka wygląda.

– Właśnie to podniosłem z dna – mówi ucieszony wyraźnie jak by co perłę wyłowił.

– Co to? – zapytuję ostrożnie odsuwając się do tyłu bo kolo najwyraźniej chcę mi to w pysk włożyć. Tak się pcha z łapskiem na mnie.

– Kupa – odpowiada triumfująco – co z tym zrobić? Dodaje po chwili widząc chyba moje WTF malujące się twarzy.

– Weź że to wywal…ja jebie, nie do basenu z powrotem.

 

Pozdro.

 

 

 

 

 

 

0

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.