Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191 Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194 Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197 Ten w którym mówię że jestem debilem, przytaczam kilka przykładów a nawet przedstawiam inne dowody

Ten w którym mówię że jestem debilem, przytaczam kilka przykładów a nawet przedstawiam inne dowody

przez 0 No tags Permalink 0

retarded_3

Generalnie żeby nie było. Jestem też debilem, dałnem, retardem, gamoniem i tak dalej. Mam na to dowody, a nawet film, który pewnie wrzucę później. Nie że tylko ciapaci, czarni czy inne zakały, które mnie otaczają.

Często i gęsto bywam wręcz większym od nich kadłubem. No ale to jak z pierdem w windzie. Gdy jedziemy otoczeni grupką anonimowych ludzi i bączymy się delikatnie. Wszyscy zaczynają się nerwowo rozglądać, za wszelką cenę próbując dać znak, sygnał, że to nie oni. A my uśmiechamy się pod nosem bo raz że wiemy kto. Dwa, swoje nie śmierdzi :]

Do tego bycia dałnem, ciągle się potykam. Potykam się dosłownie o wszystko. Czasem o nawet niewidzialne krawężniki, czy tak samo niewidzialne, chodniczki. Non stop gdzieś je znajduję. Czasem tylko się potknę, innym razem wyjebie zacnego orła, nurkując na chodniku ryjem. Ostatnio na rowerze pomyliłem hamulce, przednie z tylnymi. Efektem była efektowna wywrotka, a nie ujechałem wtedy nawet 100 metrów 🙁

Świszczę też. Donośnie i efektownie. Odgłos niesie przez kilka dzielnic, czy też odbija głuchym echem na basenie. Zależy gdzie owo świśnięcie miało miejsce. Jeśli mnie znacie, być może kojarzycie to. W innym wypadku ludzie zazwyczaj gapią się przez chwilkę jak by nie byli pewni czy zareagować. Ci po drugiej stronie ulicy też. Dlaczego świszczę? God knows.

Coś jeszcze?
Oczywiście. Wydaję przedziwne odgłosy, np konia, albo sowy. I ni to z dupy, ni z pietruchy mogę nagle mówić jak w kościele. Mogę też ci zaśpiewać. Czemu nie. Że fałszuję? A ty co? W idolu byłeś?

W swoim życiu zrobiłem też wiele głupot. Kto ich nie robił 🙂
No ja mam tylko okazję się z nich wyspowiadać. Nie ze wszystkich. Pewnie nawet nie z połowy, ot kilku najwyżej.

Miałem tornister kiedyś. Po sąsiadce spod 12ki. Czerwony, prostokątny ze światełkami odblaskowymi, co by mnie chuj jakiś nie potrącił na drodze. No i go lubiłem, przyznaję, choć był szkaradny mimo całej mojej nieodwzajemnionej sympatii do niego. Maszerowałem więc z nim dziarsko co dziennie do pedałówy, jak przystało na grzeczne dziecko. Droga nie była jakaś długa. Ot 10 minut maks. W połowie jej, przechodziło się koło tzw. „krzaków”. Czym były krzaki? No krzakami generalnie. Rosnącymi przy chodniku, wzdłuż ogrodzenia do jakiś zakładów. Jak to dzieciaki miast nudnym chodnikiem, przedzielaliśmy dzielnie przez ten prawie las, bo krzaki były na 2 metry jak nic wysokie i miały małą sieć tuneli hehe 🙂
Któregoś dnia po szkole już zatrzymaliśmy się na chwilkę, by naszym zwyczajem poobserwować okolicę z ukrycia. Położyliśmy tornistry i ofcoz pełna koncentracja na zadaniu. Po kilku minutach już wiedzieliśmy co i jak więc nadeszła pora powrotu. Nie dla mnie jednak. Okazało się że mój tornister jest obtoczony w jakimś gównie, które ktoś bezczelnie w naszej bazie posadził. Podniosłem tornisterek do góry i popłakałem się prawie widząc jak grawitacja robi swoje i ściąga ten szit ku ziemi. Pamiętam że było mi tak smutno i do tego tak głupio, że siedziałem w krzaczorach chyba ze 3 godziny nim odważyłem się wrócić do domu.
Tornister już nigdy nie wrócił do łask, shame.

Postanowiłem też zrobić granat. Z butelki, saletry i cukru. Wiadomo. Kto żył w moich czasach wie ile frajdy dawała paczka saletry. Teraz też podobno, ale wtedy nikt z tego bomb nie robił. Tak czy owak, na wespół z Andrzejem R. staliśmy się szczęśliwymi posiadaczami 250 gram białego proszku. Dosypaliśmy cukru (inaczej się nie paliło) i ruszyliśmy na poligon, za garami. Po drodze jeszcze znaleźliśmy butelkę. Brązowa, po nitro,z plastykowym koreczkiem. Uznałem że nada się znakomicie. No i miałem rację.
Wsypaliśmy saletry do niej, podpaliliśmy no a ja postanowiłem że czas ją zakręcić i rzucić w pizdu daleko. Jak jebło, to przez kilka minut nie wiedziałem czy będę w ogóle widział na oczy. Szkoda że wydupiło tę butelkę mi w rękach. Dym, czego wtedy bystre umysły nie ogarniały, nie miał gdzie uciec i rozsadził butelkę w efektownej chmurze dymu. Tak mówił Andrzej. Ja się darłem jak głupi bo myślałem że straciłem wzrok. Chwilkę to zajęło nim odzyskałem go i gdy tylko to się stało, przetarłem czoło wydając głośne, uff. Wtedy Andrzejek zrobił się fioletowy i zaczął coś cicho sapać pod nosem. No a ja zauważyłem, że nie mam środkowego palca. Mojej fakewy 🙁
Znaczy była tam, zwisając na resztkach skóry no i w ogóle krew tryskała całkiem przyzwoicie jak na moje oko.

Cóż, mamo, nie przewróciłem się wtedy na butelkę odcinając sobie palca 🙂 wybacz. Lekarza, który to zszywał i wsadził metalowy pręt do środka, który przyprawiał wszystkich w śmiech, gdy jego końcówką nabierałem jedzenie z talerza, nie pozdrawiam. Pedale jeden, uciąłeś za dużo skóry. Do dziś nie umiem zginać faka przez ciebie.

Tak czy owak, też jestem debilem co nie. Jak obiecałem mam coś więcej jednak niż słowa. W sumie mogłem wkleić link do filmiku od razu i reszta postu już byłą by zbędna. Tak bardzo wymowny to materiał 🙂
Tak więc jeśli należysz do grona dziewczyn, które mogły mieć coś ze mną wspólnego, odetchnij z ulgą. To nie na ciebie trafiło!!!
Pozdrawiam.

0

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.