Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191 Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194 Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197 Ten w którym mówię jak to jest siedzieć czasem na kasie, a czasem stanąć obok

Ten w którym mówię jak to jest siedzieć czasem na kasie, a czasem stanąć obok

przez 0 No tags Permalink 0

No właśnie.Jednym jest dane znać tylko jedną stronę zagadnienia, innym z kolei, zdarza się coś więcej.

Jeszcze kiedyś, kiedyś, jak miałem bujniejszą czuprynę, pracowałem w sklepie na kasie.Nie było jeszcze wtedy skanerów i całego tego rodzaju gadżetów, jakie teraz można spotkać w sklepach, łącznie z samoobsługowymi terminalami.Wszystko trzeba było wystukać ręcznie i powiem tak.Byłem szybki, a zwinne paluszki i do dziś się przydają, ale to opowieść na inna może historie 😉

Tym razem jednak wspomnę moje, nie aż tak w sumie duże doświadczenia rodem z PL, ale zawsze to coś.

 

Generalnie raczej miłe i uprzejme ze mnie bydlę.Sam pracowałem lata w zawodzie i ogólnie z ludźmi i zawsze traktowałem obsługę tak jak ja bym chciał być traktowany.To dość logiczne dla mnie, czy dla wszystkich?Przekonajmy się…

Mamy maj 2008 roku, Warszawa.Wbijam śmiało do jakiegoś sklepu, należącego do sieci Społem.

-Dzień dobry – mówię i uśmiecham się milutko.

-Zosiaaaa!!Złodziej jakiś, przyjdziesz? – krzyczy na cały sklep.

Rozglądam się ciekawie, próbuje wyłuskać wzrokiem owego złodzieja z tych kilku osób, które akurat robiły zakupy.Chwilkę to trwa nim napotykam czujne spojrzenie pani zza kasy skierowane właśnie na mnie.W tym samym momencie podchodzi pani Zosia i pyta, patrząc też na mnie z podejrzliwością jakiej pewnie zabrakło pani Ewie, kiedy to niejaki Wąż, wcisnął jej prawie w same łapska, jabłko (choć to inna historia).

-Myślisz? – zapytuje, nie spuszczając ze mnie oczu.

-Kaptur ma no… i grzeczny jakiś  taki – pani na kasie mówi to tak jak by ona i pani Zosia, stały w jakimś pomieszczeniu, gdzie odbywać się mogą rozmowy które nie mogą być podsłuchane a ściany są dźwiękoszczelne.

Ludzie patrzą się i przysłuchują bacznie.

Ja przekrzywiam też ciekawie głowę by być pewnym tego co słyszę.

 

Ogoliłem się, myślę.Buzia budząca zaufanie, psy przed sklepem nie szczekały.Bluzę mam z kapturem, ale nie mam go założonego.No kurwa, to tak to działa?

 

Wyszedłem bo atmosfera i tak była już co najmniej dziwna, a nie chciałem do tego jakiś głupich akcji typu, wpierdol od ochrony czy jakieś późniejsze rewizje i stratę tylko czasu.

Screw You Społem :]

 

Ktoś powie że te sklepy to relikt PRL-u i panie tam pracujące są też z innej epoki.Możliwe 🙂

Spróbujmy jednak zrobić może zakupy w SPARze.

Jeden jest w moim rodzinnym mieście.Jest blisko, jest spory i pracują tam fajne laseczki, wiec wiadomka.Jak tam jestem to wbijam tam bez krępacji.

Nikt nie wyzywa od złodziei.To już dużo.Robię więc zakupy w spokoju, pakując do koszyczka co tam dusza zapragnie by po kilku minutach zameldować się przy kasie.Wykładam ładnie towar, pomagając miłej pani jak tylko umiem.Przyznam ze zasuwa na skanerze z prędkością światła, szacunek.To miła odmiana, mając w pamięci widok ciapatego leniuszka, który pracuje w ustalonym tylko przez siebie tempie.

Płacę i przesuwam się dalej by spakować swoje rzeczy do siateczek.Pro ekologicznych ofcoz, bo trzeba dbać o środowisko.

– Ałć – wydaje tylko z  siebie najpierw bardziej zdziwiony niż z bólu, gdy puszka konserwy turystycznej, mknąca niczym krążek hokejowy po gładkiej powierzchni, rozbija się o moje palce, o mało co ich nie łamiąc.Tak mi się przynajmniej wydaje, bo uczucie przeszywającego bólu daje szybko jednak znać o sobie.

– Pan się pospieszy, tu klienci już się niecierpliwią – rzuca, już nie taka miła pani, nie przerywając pracy.

Jacy kurwa klienci myślę, patrząc na jednego typa z 5 szt konserwy i workiem ogórków kiszonych.

 

10 minut później wychodzę ze sklepu wqrzony jeszcze bardziej, ale już bardziej z bezsilności niż z powodu spuchniętego palucha.Nie chce winić zbytnio baby na kasie za to ze każą jej zapierdalać jak robotowi.Wiadomo, w PL trza zasuwać inaczej sio, szukaj innego zajęcia.Do piczy jednak, no z deczka jakiegoś zrozumienia oczekiwać to chyba nic takiego, czy może się mylę?

 

Miałem jeszcze inne przygody, ale generalnie podsumuję je tak.

Europe jeśli idzie o asortyment i ceny(!) już dogoniliśmy.Myślenie jednak ludzi tam żyjących, wciąż przypomina mi o umysłowej biedzie i ignorancji z jaką przyjdzie mi się znowu zmierzyć już w sierpniu…

 

Pozdrawiam.

 

 

Ps. nie napisałem jak to jest siedzieć na kasie, my bad.Będzie temat na inna rozprawkę 😉

Ps. Tak, generalizuję, ale czy to pierwszy raz? 😉

0

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.