Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191 Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194 Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197 Ten w którym wracam na basen i zbieram na klatę

Ten w którym wracam na basen i zbieram na klatę

przez 0 No tags Permalink 0

Nie cierpię zaczynać nowych postów.Nigdy nie wiem o czym pisać.Czasem mam temat, częściej jednak piszę co płuca przyniosą.Choć bardziej właściwą formą winno być, co wystukam 🙂

A wiadomo.Co wystukasz, to twoje.

Jednak dziś o stukaniu, pukaniu i innych tego typu działaniach nie będzie.Nie mówię że nigdy…

No, ale dość czczego gadania.Wracamy w końcu na basen liznąć co nieco nadwodnej atmosfery.

Każdy wie że ludzie są różni, ale nikt nie wie na kogo dziś się trafi i kto jest kim, bo z oczu nie wyczytasz.Celowo o czytaniu wspominam bo zawodnik o którym będzie zaraz mowa miał plecy wytatuowane w jakieś napisy.Wyglądał troszkę jak dzienniczek nabazgrany, ale nie moja brocha.Sam mam tatuaż, który nie każdemu musi się podobać.

Siedziałem sobie więc wygodnie na krzesełku, leniwie obserwując sytuacje na tzw. Deep Pool.Obowiązuje na nim pewna prosta zasada.Każdy pas ma wyznaczony kierunek, w którym należy pływać.Na pierwszym pasie wiec jest to od lewej do prawej, na kolejnym od prawej do lewej itd naprzemiennie.Ma to zapobiegać zderzeniom i korkom i ogólnie poprawia sytuacje na pasie.Dokładnie tak jak na drodze.

Tej niedzieli jednak ktoś za wszelka cenę próbował zrobić wszystko, byle tylko pływać po swojemu.Zszedłem wiec z krzesełka i poszedłem na drugą stronę zwrócić uwagę panu.

Jak podszedłem, pierwsze co mi się w oczy rzuciło to właśnie te dziwne tatuaże.Drugie, to rozbiegane oczy, a w sumie jedno, bo koleś miał jak by zeza i jedno oko mu uciekało na boki.

Tak czy owak, jako że grzeczne ze mnie bydle, poprosiłem owego misia, by pływał wg strzałek.Spojrzał na mnie (chyba, strzelam bo trudno było nadążyć za cała para oczu) z wyrzutem i zdawało się że zatrybił o co idzie.Ruszam więc z powrotem na pkt widokowy.Nie zdążyłem nawet nóg wyprostować jak patrzę i ziomek znowu pływa niczym wolny elektron, odbijając się co rusz to od kogoś i wprawiając zwykłych klientów w konsternacje.

Fakin szit mruczę pod nosem i schodzę znowu, o mały włos nie rozbijając sobie golenia o śliskie szczebelki, co tylko wprowadza mnie w lekkie podrażnienie.Mija jednak ono nim docieram do typa.Ponawiam swą prośbę.Grzecznie i uprzejmie prosząc o stosowanie się do zasad.

– WHYYYYYY?????

– No, dlatego iż takie są właśnie zasady do licha, c’nie?

Nie przeszedłem 10 metrów jak kolo znowu robi swoje.

– Przepraszam, ale czy ty masz jakiś problem ze zrozumieniem tego co mówię? Zapytałem gdy się znowu zbliżyłem do niego.

Chciałem nadmienić że rozmowa toczyła się po angielsku.No w każdym bądź razie aż do tego momentu, bo bo wtedy pan z brudnopisem na plecach odezwał się już po naszemu mówiąc coś w stylu:

– A weź ty się odpierdol stary.

Aaa no proszę, nie wiedziałem ze na swojego trafiłem.Rzucam więc uwagę że to nie problem i jeśli nie podoba się mu u nas i chce iść do domu, to śmiało.Wszyscy będą szczęśliwsi.

I odszedłem na kilka metrów i oparłem się o pobliskie barierki.

Nasz zawodnik jednak uznał to za obelgę i już w basenie się odgrażając wyszedł z wody i ruszył w moim kierunku.Stanął łeb w łeb i zaczął buczeć że zaraz mi zajebie i generalnie spuści wpierdol.

Szczerze próbowałem spotkać się z nim spojrzeniem i podjąć wyzwanie, ale no kurna, nie było lekko.Ba, nie udało mi się w ogóle i troszkę zbity z tropu zapytałem go:

– Patrzysz się na mnie, czy na boki rozglądasz?

To go jednak o dziwo tylko podrażniło jeszcze bardziej czego efektem było przyjęcie na klatę kolejnych bluzgów.Dowiedziałem się wiec jakim inwalidą jestem, gdzie mnie robili i co wtedy zgasło.Do tego kilka innych nie mniej ekscytujących uwag, których już dziś nie będę wyciągał, bo po co?

Tak czy owak, jak już mu zbrzydło jechanie po mnie wrócił do basenu.Dla zmyłki postanowił iść pływać na drugi pas.A na drugim pasie co?Oczywiście, pływamy odwrotnie do pierwszego, ale tego ów pan nie wiedział.Więc co miałem zrobić jak nie powiedzieć, że znowu źle pływamy 🙂

I chciej tu dobrze.Tym razem dostało mi się więcej bluzgów, ale co tam.One i tak jak po psie woda.Uśmiechałem się serdecznie cały czas troszkę z premedytacją.Wiadomka, takich typków z równowagi najbardziej wyprowadza paradoksalnie, spokój.Podzieliłem się z nim szczodrze więc, kwitując to wszystko potakiwaniem głowa i spokojnym, ależ oczywiście, masz rację itd.

No, nie ma lekko jednak.Na klatę trza być gotowym zebrać 😉

A jak klata jak u pirata to…jest na co zbierać.
0

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.