Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191 Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194 Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197 Prosze kawe-Nie ma kawy-Jak to qr..a nie ma kawy?Czyli jak polubilem mala czarna

Prosze kawe-Nie ma kawy-Jak to qr..a nie ma kawy?Czyli jak polubilem mala czarna

przez 2 No tags Permalink 0

Kawa ,paliwo ktore o poranku w polaczeniu z kanapka z zoltym serem dziala lepiej niz laxygen.Trunek dzieki ktoremu mialem co robic w BBC.Taaa…mozna sie rozmazyc.
Ehh nic to jednak, zapoznam Was z mala historia od czego sie to zaczelo.
Lata temu slowo kawa nie wywolywalo we mnie niczego pozytywnego.Pamietam jak dzis gdy jako maly malec stalo sie po kilka razy w jednej kolejce by kupic jej pare torebek.Piekne czasy komuny…To chyba jakis maly uraz we mnie wywolalo hehe bo dluuugo nie umialem sie skusic by polubic to jak wtedy mowilem scierwo.
Los jednak jest przewrotny co tez w sumie niespodzianka nie jest.
Byl to rok 1997 i kilka dni po wielkiej powodzi jaka wtedy miala miejsce.Pojechalem na Mazury wraz z dwoma kumplami Kulisiem i Szkolnickim.Nie ma za bardzo co sie rozpisywac co tam sie dzialo, ale jedna sprawa wazna jednak miala miejsce.Postanowilismy wybrac sie na weekend do Mikolajek.Kto byl nad naszymi jeziorami nie moze nie docenic uroku jaki w sobie posiadaja.Zwlaszcza jesli mamy okazje zeglowac..No my jednak tej akurat okazji nie mielismy ale to nie szkodzi.Przed samym wyjazdem pozwolilem sobie powiedziec zeby ziomy nie braly kasy bo ja wezme dwie stowki i bedzie git.
Tak tez sie stalo i ruszylismy.
Na miejscu nadszedl czas na maly rekonesans.Rozdzielismy sie by znalesc miejsca ktore warto odwiedzic i pozniej zmontowac jakis plan.
Ja niefortunnie dostalem dzielnice ze sklepami z pamiatkami itp.Czego tam nie bylo…kola sternicze…kilogramow bursztynu w postaci lancuszkow ,wisiorkow i do tego inne rozne „przydatne” rzeczy.Hmm dziwne ale postanowilem kupic ile wlezie tego szajsu.Wiadoma sprawa…cos dla laski cos dla mamy znajomych itp itd.Ma sie te dobre serce i gest, a jak.Wracajac podjadlem sobie jeszcze pierozkow z jagodami i troszke wedzonych rybek co by mnie glod nie wzial i obladowany ruszylem na pkt zbiorki.
Ziomy juz byly na miejscu jak i ja wpadlem i mowie-Qr…ale sklepow tam jest.Patrzajcie co nakupilem…
Patrzeli wiec…tylko hmm te ich miny..takie ze nie umialem z poczatku okreslic co one znacza.
-Przemek…ale masz jeszcze kase..bo wiesz my nic nie wzielismy
Mialem…cale 4.50…
Teraz sie naprawde smieje z tego, ale wtedy pomyslalem ze jesli w encyklopedii jest slowo debil to moje zdjecie powinno byc obok.
Nic to jednak nie bylo najgorzej.Mialem przeciez reklamowke fantow i kolo sternicze na plecach 😀
Opchnelismy co sie dalo i w sumie prawie 80 dyszek sie nazbieralo.Zaczelismy wiec sie bawic…jakies alkohol..panny..karuzele(!) i wieczor plynal.Grypsem wieczoru zostal tekst ktory mowilismy tubylcom ktorzy gdy dowiedzieli sie ze jestesmy ze slaska pytali jak sie nam powodzi…coz powodzilo nam sie tak do pierwszego pietra.
Anyway bo mialem pisac o kawie a zas plote o wszystkim tylko nie o tym a jeszcze zawsze swoja mame upominam ze ona tez tak gada zamiast powiedziec krotko co i jak.
Wiec byla moze 4 nad ranem.Siedzielismy w amfiteatrze na wolnym powietrzu i marzlismy jak diabli.W kieszenie bylo tylko 3 zlote i jedyne co moglismy kupic za to to byla kawa…bez cukru do tego.Powiem Wam jednak ze tak jak wtedy mi ta kawa smakowala to juz nigdy sie to nie powtorzylo.Gorzka…cierpka…wywolujaca odruch wymiotny ale….
Tak sie zaczelo moje kawy lubienie.I sorki ze pisze pierdolkach, ale coz…mozecie tego posta skipnac jak by co…
Czy jest wogole jakis moral tej histori?Jest…jak bedziecie kupowac kolo sternicze patrzcie zeby bylo dobrze pozbijane i sie nie rozwalilo przy probie sprzedazy niemcom 😀

0
2 Comments
  • tas
    Luty 17, 2008

    Przemus kochanie…nie wierze zepolubiles kawe;) ale Cie ten wyjazd z Londynu zmienil;)…pozdrawiam Makecz_i_Niekset…..

  • shantaa
    Luty 19, 2008

    no to co? zapraszam na kawe ;>

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.