Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191 Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194 Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197 Pierwszy…

Pierwszy…

przez 5 No tags Permalink 0

Muza robocza Daft Punk „Alive”

02-Daft Punk - Touch It - Technologic

Piatek…po poludniu…
Zbliza sie 14.00 gdy zwijam majdan do plecaka.Zapodaje jakis mjuzik na uszy i ruszam do pracy ,krokiem o ktorym mozna powiedziec smialo swawolnym.Swawola szybko sie jednak konczy bo to kolejny dzien gdy musze po drodze zmagac sie z porywistym wiatrem i kolejny gdy zastanawiam sie na sensem palenia podczas takiej wichury.Czuje sie troszke jak bym zaciagal sie po studencku.Wiatr wpycha dymek spowrotem w pluca…nic to jednak.Ograniczam powierzchnie nosna mego ciala i sune dalej.
W pracy normalka.Krotki brifing i czas zaczac ostatnia runde w tym tygodniu.Szybko przeliczam czas pozostaly do konca i mysle czy te 28.800 sekund uplynie w miare szybko.A moze 8 godzin brzmi lepiej…trudno mi powiedziec.
Pierwsze godziny plyna dosc szybko o dziwo bo dzis zupelnie mi nic nie idzie.Jestem calkowicie pochloniety rozmyslaniami ,ktore nie pozwalaja sie skupic na pracy.
20.47… jade trakiem za kolezanka…ona sie zatrzymuje…ja tez…na niej.Glosny huk.
Dziewczyna jest jeszcze w szoku gdy podchodze dopytujac sie czy wszystko gra.Na szczescie nic sie jej nie stalo, ale tym zdarzeniem uruchamiam cala procedure helt end sejfi.Na moje nieszczescie cale zdarzenie mialo miejsce przy samym menagerze zmiany.W pon czeka mnie male dochodzenie i mam nadzieje ze niezbyt ostre konsekwencje.Pokaralo mnie za brak koncentracji.
Wieczor…
Wbita na hacjende i pierwsze kroki do lodowki po wodke i red bule.Musze zapodac sobie reseta dzis.Rzucam tematem do Ani.Zuch dziewczyna…rozumie moja chec oddania sie dzis blogiemu alkoholizmowi i zabawie.
Siedze jeszcze u gory gdy slysze jakies poruszenie na dole.Wpadaja do nas slowacy z pracy.Chlopaki nie daja sie dwa razy prosic na wodke i na tance.Male 0.7 peka szybciutko i ruszamy w trase.
Wchodzac do Remedisu wiem ze nie jest to moj ulubiony klub, ale dzis naprawde ciesze sie ze tam jest.Nie zastanawiajac sie dlugo zdzieram wierzchnie odzienie i wbijam na parkiecik.W mysl zasady ze samiec alfa moze byc tylko jeden nie pozostawiam zludzen kto jest dzis krolem parkietu.
Kilka godzinek mija szybciorem gdy zaczynamy etap powrotu.Na te noc postanawiam na chwil kilka przyjac ciezkie brzemie na swe barki.Z Anna na plecach idzie sie juz jakby ciezej ale i to nie jest przeszkoda by puscic sie biegiem w kierunku pizzeri.Tam szybkie decyzje odnosnie menu i kilka minut dalej palaszujemy nasza dole.Slowacy jednak chyba zaluja mi pizzy bo postanawiaja zrzucic ja na glebe.Smutkowi jaki mnie ogarnal wtedy rzucam jednak wyzwanie.Nie bedzie slowak pizzy zrzucal mi za stol intonuje w myslach na rytm Roty.Jednak nie jest az tak zle z nimi.Chlopaki zapodaja inwajtem na hacjende do nich z ktorej z Ania skwapliwie korzystamy.4 nad ranem okazuje sie byc dobra pora by dopasc gitarki i zaczac pogrywac najwieksze przebje.Rasto (jeden ze slowakow) zna sie na rzeczy iz apodaje nam kilka razy Metallice, Nirvane i kilka innych znanych bandow.Mi sie dostaje troszke mniejsza gitarka, ale entuzjazm jest mysle wprost odwrotnie proporcjonalny do jej wielkosci.Improwizuje dzielnie dotrzymujac kroku naszemu grajkowi.
Nasze brzdekanie sprowadza do nas innego domownika.Mister DJ jak na niego mawiam jest naprawde wporzo ziomem zakochanym w muzyce jak i ja.Prowadzi mnie do swego pokoju gdzie posrod calkiem ladnej kolekcji winilowych plyt blyska feria kolorowych swiatelek stol mikserski.Wychodzi ze o muzyce mozemy gadac dlugo i namietnie (az szkoda ze to nie laska)przescigajac sie w swych propozycjach.
Zbliza sie juz swit gdy zbieramy tylek na chate.
Robie wbite do pokoju Anny i przegladamy jakies katalogi z sexi bielizna i hmm osprzetem podobno potrzebnym kazdej pannie(?).Wogole jako samiec sluchajac jej czuje sie calkowicie bez uzyteczny.
9.00 mija wlasnie jak podnosze glowe zastanawiajac sie w sumie gdzie ja jestem.Mozg powoli przetwarza sygnaly przesylane przez siec neuronow probujac ustalic moje polozenie.Obok na drugim lozku widze Anie i dociera do mnie ze musialo mnie zmulic i padlem z katalogiem w lapie.
Wstaje i umykam chylkiem z jej pokoju…usmiecham sie nawet do siebie bo zawsze to mi sie marzylo.Zostawic panne i zniknac.
Zbliza sie poludnie gdy zabieram sie do rozkrecania mojego ogromnego lozka, ktore zajmuje 3/4 pokoju i jest tak ogromne ze w nocy musial bym szukac dluzsza chwile panny na nim gdyba jakas tam byla.
Wzorem rodem z amerykanskich filmow przywdziewam podarte dziny za pasek ktorych wtykam kilka srobokretow i inbusa i odslaniam klate.Hmm przechodzi mi mysl ze to dobry material na zdjecie by byl jakies reklamowe.Usmiechajac sie pod nosem zawadiacko rozpoczynam swe dzielo ,nucac sobie motyw przewodni starej bajeczki „Sasiedzi”.Kilkanascie minut i z duma patrze na sterte desek i deseczek pietrzacych sie pod sciana.
W miedzy czasie moja prace skutecznie przerywa Evcia zalewajac mnie potokiem slow calkowicie pozbawionych sensu i floodujac ile wlezie.Kjut….w myslach modle sie by poszla juz po kawe o ktorej gada od kilkunastu minut bo inaczej Maciek mi czmychnie i kto mi pomoze wniesc nowe loze?Nie mam serca jednak przerywac tej konwersacji…lubie to.
Dochodzi 13.00 a w moim pokoju jest juz jakby wiecej miejsca.Niestety nowe lozko okazuje sie byc z peknieta deseczka wspierajaca i sprawia wrazenie mocno zapadnietego.Coz…trza czekac na kolesia z potrzebnym sprzetem.Cierpliwe ze mnie bydle wiec nie bedzie to problem…

0
5 Comments
  • Anonymous
    Kwiecień 5, 2008

    …no to nowe lozko juz masz z deseczka czy bez to nie ma roznicy, zmien jeszcze kolorek pokoju na piaskowy i bedziesz mogl sie poczuc jak na plazy…;)

  • Anonymous
    Kwiecień 7, 2008

    a gdzie sie zapodziały Twoje wcześniejsze wpisy na temat pewnej uroczej osoby…

  • Anonymous
    Kwiecień 7, 2008

    …ta pewna urocza osoba stwierdziła ze beda zbyt dużym przeciazeniem dla bloga wiec poprosiła grzecznie Przemusia o usuniecie badz przeniesienie ich, ale one sie nie zapodzialy…:)))

  • Mrowa
    Kwiecień 8, 2008

    Dokladnie tak…. 🙂

  • Anonymous
    Kwiecień 8, 2008

    … i wszystko jasne ;)….

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.