Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191 Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194 Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197 Heh…czas na ostanie slowo

Heh…czas na ostanie slowo

przez 7 No tags Permalink 0

Trzy bobry na dzień dobry ;>
Dzis w sumie nie będzie śmiesznie, a czy będzie smutno?Qrcze pióro no nie mam pojecia lecz postaram sie by nie bylo 🙂
Jako iz ostatni to mój dzień w Londynie chciałem sie podzielić malymi i krotkimi refleksjami na temat pobytu tutaj.
Sam start mialem iscie bombowy.5 lipca 2005 w dzien zmachow na Londynskie metro postanowilem sie tu pojawic z zestawem potrzebnym do przezycia kazdemu facetowi.Ladnie i zgrabnie spakowane w dwie przed potopowe walizki (co by zlodzieje sie nie połakomili)nie sadzilem iz czeka mnie filmowa przygoda.O jakim filmie mowie?Spokojnie…dowiemy sie.Poki co zostaje wywalony z autokaru z moim dobytkiem w miejscu o ktorym do dzis mowie „gdzies…gdzie?Nie wiem”.Spoko mysle…fajne miasto …duze.Bezpieczne bo policji wiecej niz ludzi (tylko czemu mnie przeganiali z kata w kat?)i kazace myslec ze to wlasnie ta moja kraina miodem i mlekiem plynaca.Szybki telefon do siostry…o…nie dziala…hmm qrcze.Pierwsza watpliwosc naplynela.Maja tu sieci komorkowe?Maja…widze jak wielu ludzi rozmawia(?) przez telefony.Nie specjalnie rozumiem tylko dlaczego wciaz uzywaja slowa „fak” walac telefonem o druga reke.Dziwne, ale co kraj to obyczaj.Ruszam wiec do przodu dziarsko i zdecydowanie.Znaczy sie obydwa te uczucia mijaja po kilkudziesieciu metrach.Modle sie wrecz o jakiegos zlodzieja co by mi chapnal walizki a ja bym tylko leniwie za nim wszczął poscig.Taaa pomarzyc wolno bo jak tu zakosic walizke jak policji jak mrowek?Nic to ide dalej…czuje juz ten filmowy klimat.Znacie film „Goryle we mgle”?Moze i nie , ale ja sie czulem jak te goryle…rece z walizami wyciagnely sie mi niebezpieczni blisko kostek.Miodzio bym rzekl.
Anyway w koncu trafiam tam gdzie trafic mialem i jest git.
Poznaje Dave’a.Spoko ziom z RPA.Ma ciekawy zwyczaj.Zasypia z fifka marychy i z nia tez sie budzi.Zaczynam rozumiec jego optymizm.Tez tak chce mowie.Siur bro odpowiada i zapodajemy skreta.5 minut pozniej przeszedłbym wszystkie testy jezykowe z angielskiego celujaco na kazdym mozliwym poziomie.O czym my to nie gadamy.Aparthaid, laski czy geolunarna morfologia synoptyczna na rzecz uprzemyslowionego osadnictwa nie sa dla nas problemem.Dwie godziny pozniej umieram…Pozdro Dave 🙂
Nic to jako iz zycie za darmo to tylko w zakladach penitencjarnych jest wiec zaczynamy szukac zajecia.Glupi ma szczescie wiec poszlo mi dosc szybko mimo iz z anglem bylo kiepsko.Wspomne tylko ze w agencji na pytanie How long you gonna stay in UK odpowiedzialem Long 🙂
BBC…brzmi jak bajka.3 minuty od domu do pracy pozwalaja ledwo skonczyc papierosa na czas.Moj nowy szef odgraza sie „we are very bussy so be ready to hard job”wiec coz mam zrobic.Ustatwiam sobie status „ready” i mimo podchodzacego pod gardlo serca ruszam do pracy.Po pierwszym dniu nie wiem co sadzic.Jesli to co oni nazywaja bizi jest tym co widzialem to jestem na wczasach.I tak tez jest…czuje ze zlapalem los za nogi.
Zaczynam poznawac ludzi, ale jednak na po czatku 3mam sie na uboczu.Ktos na lanczu mnie wola zebym podszedl do nich i usiadl razem.Tlumacze sie metnie ze nie kumam angla.Pytaja „do you know what that mean good morring?”Kiwam twierdzaco.”Do you know fuck you?” kolejne potwierdzenie.”So, you know all you need”.Siadam z wyrazem na twarzy jakiego nie powstydzil by sie najlepszy polityk w czasie kampani wyborczej.Ehh zycie jest piekne.
Poznaje Muhameda…spoko ziom mysle.Przynosi mi cukierki(!)soczki i inne pierdolki.Musi mnie lubiec mysle.Jakis czas pozniej przebieram sie w szatni.Muhmaed siedzi ze mna i gada cos do mnie czego do konca nie trybie ale ladnie potakuje i wykazuje zainteresowanie (qltura musi byc).Jestem juz w slipkach jak slysze gryps ze mam niezle nogi.Wtf????Patrze na niego z wyrazem calkowitego zaskoczenia.Ze co?
W tym momencie wspomne iz takie slowa z ust faceta calkowicie zbily mnie z tropu.Tlumacze mu ladnie ze mam kobiete i nie jestem zainteresowany.Od tego momentu juz soczkow nie przynosi 🙁 (widac chcial mnie kupic ale ze ja nie taki latwy…).
Co by jednak nie przeciagac bo moglbym tak kilka stron zapisac a to raczej spowodowaloby lekkie znuzenie u Was a tego nie chce to raz a dwa bede mial powod by wrocic do tego tematu.

Osobnym dzialem jest moja czatowa historia.
Slyszac slowo czat mialem przed oczami mojego sasiada z pokoju Tomka zwanego dziffka, hiszpanska dziffka czy tez bardziej swojsko biczes.On to wlasnie toper przesiadywal na czacie.Smialem sie za kazdym razem z tego, ale kiedys i ja postanowilem sobie looknac coz tam takiego jest.
Na dzien dobry poznalem Bosska i Kjofolka aka Ajpoda.Szybko sie wkrecilem.Jako iz gadane mam od urodzenia wiec nie bylo to trudne.Szlo jak po masle.Zawieralem nowe znajomosci i co tu gadac bylo mi dobrze.
Pozniej przyszla kolej na czatowe spotkania.Pierwsze to byl niewypal.Raz ze na dzien dobry jedna mloda dama ktorej nick przemilcze stwierdzila ze jestem chudy (znaczy nie ze klamala, ale jakos tak od razu palnac takie cos?)a zaraz ogolna wesolosc wzbudzil fakt mego wieku.Nosz twa psia mac pomyslalem…zbieram kupala stamtad.Jednak nie, napije sie jednego drinka i zobaczymy.Dam im jeszcze jedna szanse mowiac krotko.Niom i potem juz bylo lepiej…duzo lepiej.Nie bede sie rozpisywal, ale poznalem naprawde fantastyczne osoby o ktorych moglbym napisac tutaj cale powiesci.Jednak nie chce nikogo urazic przypadkowo o nim nie wspominajac wiec powiem ze te osoby wiedza jak sa mi bliskie i jak je szanuje.Jestem pewien ze wiedza 🙂

Do historii przejda juz party u mnie na hacjendzie gdzie z ziomami upijajac sie i rozbierajac dawalismy jedyne w swoim rodzaju koncerty na zywo (Guitar Hero rulezz).Pomine ze to byla przyczyna molestowania mojej osoby przez inne grupy spoleczne ale historie ta juz namy az za dobrze.
Przesympatycznie wspominam rowniez moje 30 ur na ktore zjawilo sie blisko 30 osob co na moje warunki mieszkalne moglo smialo pretendowac do jakiegos rekordu.Byla to naprawde nieskromnie mowiac impreza nad imprezami(dodam ze fotki z tej okazji mozecie obejrzec klikajac link Moj album po lewej stronie strony (?) ).
Tu moge tylko jeszcze wspomnac o nieodzalowanej nieobecnosci zucha ;( naprawde zaluje ze nie bylo Cie z nami wtedy.Moja jednak to wina bo jak Sama wiesz balem sie Ciebie na poczatku ;/

Tak powoli dochodzimy do konca a wsumie i poczatku.Paradoksalnie licze na to iz w moim nowym miejscu znajde rowniez takie szczescie jakie bylo moim udzialem i tu.
Niestety jako iz bede odciety od neta nie bede mogl codziennie aktualizowac tej stronki.Zapraszam jednak serdecznie do spogladania od czasu do czasu.Bowiem jak mawiaja nie znasz dnia ani godziny 🙂

Chce jeszcze tylko powiedziec, zyczcie mi powodzenia i myslcie o mnie tak cieplo jak ja mysle o Was.

Pozdrawiam cieplo….oddany Sznurek zwany Mrowa ;(
Aaa i komentujcie smialo co sie Wam nie podoba a co tak.To dla Was glownie…

PS.Mamo…bedzie dobrze 🙂
PS.Niesmialku moj bede myslal o tobie 🙂
PS.Utopio czekam na list 🙂
PS.Zuchu 3mam kciuki za Ciebie…szkoda ze nie poznalem Cie wczesniej…
PS.Szagi…zmien juz ten opis na gg.Takiej damie nie przystoi grac w takie pierdolki 🙂

Sorki za bledy…probowalem nawet pisac z polskimi znakami ale sie szybko poddalem…mieczak jestem 🙂

0
7 Comments
  • Sylwia vel *zuch*
    Styczeń 25, 2008

    Żal mi serce sciska, ale twardym trza być, nie miętkim!!! Powodzenia Ci zycze i zebys nie śmiał o nas zapomnieć. Dzieki, za rady i wsparcie, dzieki Tobie jestem zuchem 🙂 Trzymaj sie cieplo…i mam nadzieje do szybkiego zobaczenia

  • Anonymous
    Styczeń 25, 2008

    no i nie było wesoło, raczej smutno i nostalgicznie….
    Ja się z Tobą jednak nie żegnam, bo nie będziesz wcale dużo dalej ode mnie niż do tej pory 😉 Pozdrawiam za to bardzo ciepło kochane trzy potwory za którymi już tęsknię.
    Ponoć jedyną pewną rzeczą w naszym życiu są zmiany, więc wytrwałości, dużo szczęścia i samych przyjemnych niespodzianek w nowym miejscu Ci życzę. Pa i do usłyszenia 🙂

    Stała czytelniczka

  • Anonymous
    Styczeń 25, 2008

    zapomniałam napisać o najważniejszym –
    już nie tylko czytam Twoją stronę, ale też z przyjemnością słucham;)

    stała czytelniczka

  • Szaganka
    Styczeń 25, 2008

    ehh…. dama byc…. //panda lol

  • ex-Sachmet
    Styczeń 25, 2008

    Ja się nie żegnam, bo niby dlaczego miałabym to robić 🙂 Ciekawe historyjki ;)Czekam na więcej tekstu 😉 Oczywiście obyś w jak najszybszym czasie miał necik 🙂

    Pozdrówka,
    I. a.k.a. ex-Sachmet

  • Mrowa
    Styczeń 26, 2008

    Dzieki…wszystkim :*:*:*:*
    Bez….

  • Anonymous
    Grudzień 26, 2009

    jak przestaniesz pisac …zabije:))ILY, INY, IMY *

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.