Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191 Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194 Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197 Graficzne boje we dwoje czyli jak zaprzepascilem swoja szanse

Graficzne boje we dwoje czyli jak zaprzepascilem swoja szanse

przez 4 No tags Permalink 0

Dzis troszke rozlegle bedzie.Jako iz na ta chwile ciezko mi pisac co sie teraz u mnie dzieje bo dzieje sie nic wiec postanowilem Wam przyblizyc troszke mojego hobby.Dawnego ze dodam, ale sentyment wciaz zostaje.
Jakies dwa lata temu zauwazylem na forum fajowe grafiki w postaci sygnatur (tzw sigi).Pomyslalem..qrcze tez taka chce.Poprosilem kogos o pomoc ,ale stwierdzil ze sie nie da zrobic tego co sobie wymazylem.Wrr warknalem i zaczalem kombinowac co i jak.Nie powiem poczatki byly tragiczne.Wystawiajac moje prace na widok publiczny narazilem sie na gromki smiech i drwiny hehe.Dziwne troszke bo wedle mojej opini to byly male arcydziela 🙂 Pozniej mialem sie przekonac ze to kazdy poczatkujacy tak ma.Zrobi cos i mysli ze jest zajebisty…coz…nie jest…ja tez nie bylem.Mialem jednak jak to sie mowi smykalke.Bardzo szybko „awansowalem”w graficznym polswiatku najpierw na obiecujacego a dalej juz na tego ktory wie co nie co.
W tym tez czasie trafilem na forum graficzne.Dopiero co raczkujace i majace spore problemy techniczne.Zaoferowalem swe wsparcie SNX-owi aka Snup ktory tam rzadzil.Okazalo sie ze we dwojke mozna co nie co zrobic.Kupilismy porzadne serwery, domene jak i licencje IPB .
No i zaczelismy.Od skromnej bazy grupki kilkunastu zapalencow zbudowalismy jedno z najbardziej rozpoznawalnych boardow graficznych z baza kilku tysiecy uzytkownikow.Mowio o nas roznie.A to ze tylko sigi robimy a to dla dzieci a ze jeszcze cos innego.Nic to jednak bo jak wiadomo…mowcie co chcecie ale nie przekrecajcie nazwiska.Tym sposobem 1337art mialo swa nieslabnaca renome.
Mialo tez wtedy wazne wydarzenie dla przyszlosci jak sie mialo pozniej okazac.Wchlonelismy w nasze szeregi grupke ludzi z innego forum.Frosty, Wilczy Deszcz i Free.ze nie byli pierwszymi lepszymi userami.To byli kolesie o ktorych mowi sie ze sa pro.Wniesli sporo ozywienia w nasze szeregi jak i mase nowych pomyslow jak i idei.Niestety dla nas zaczelo sie zle dziac na naszym boardzie.Zaczely sie klotnie…pojawili sie uzytkownicy ktorzy siali sporo zametu.Trole krotko mowiac.Najwiekszym z nich byl Coy2ka, ktorego z poczatku nawet lubialem ale szybko wyszlo szydlo z worka.
Pamietam jak dzis gdy zrobilsmy maly konkurs graficznym gdzie nagroda mial byc tablet .
Nie fortunnie okazalo sie ze byl to maly zarcik.Fakt troszke nie smaczny bo tym tabletem okazala sie byc po prostu zabawka dla dzieci w postaci malego niebieskiego slonia do rysowania.Jednak to byl chyba poczatek konca.Zapadla decyzja o zamknieciu forum i otworzeniu nowego, ale o innym profilu.Tak powstalo www.pixelfreaks.pl
Nie byl i nie jest to juz taki sukces komercyjny jak kiedys, ale co wiem na pewno to to ze te forum stalo sie dla wielu z tych mlodych ludzi startem w swiat prawdziwej grafiki.
Umiejetnosci jakie zdobyli pozwalaja nie jednemu z nich wiazac swa przyszlosc zawodowa z tym wlasnie kierunkiem.I nie myslcie sobie ze to typowo meska rzecz.O nie…jest do dzis wiele dziewczyn ktorych prace moga zawstydzic nie jedenego wyjadacza.Gdzie jest w tym moje miejsce teraz?Coz…ja odpuscilem…pewne wydarzenia spowodowaly ze „obrazilem” sie na grafike.Czy zaluje?Tak… ale na ta chwile po prostu juz tego nie czuje.Czasem cos skrobne dla siebie ale to wszystko na co mnie stac.
Po co to wogole wszystko pisze?Moze Was grafika wogole nie interesuje?Mozliwe ale wiedziec musicie ze samo pojecie grafiki jest rozlegle na tyle ze smialo kazdy znajdzie dla siebie cos w czym poczuje sie dobrze.Czy to beda nawet proste sigi czu user bary , czy moze popularne PMki (fotomanipulacje) albo i speed painting
To juz bez znaczenia bo kazdy ma w sobie jakas nutke niespelniona ktora tylko szuka ujscia.Dajcie sobie szanse jednym slowem.
W tym miejscu zeby nie bylo za powaznie pozwole sobie wkleic tekst jaki kiedys napisalem.Obrazowal on wlasnie klotnie po naszym konkursie.Wszelkie podobienstwo do osob jak i zdarzen jest zamierzone.

Snupencjusz siedzial wygodnie na swoim bujanym fotelu wodzac leniwie wzrokiem po sluzkach tanczacych w rytm ulubionych rzymskich rytmow.Wygladal na zadowolonego.Osada ktora zalozyl przed rokiem miala sie dobrze.Prowadzaona przez niego polityka zaowocowala wieloma kontaktami z naj odleglejszych nawet stron.Bylo wiele rzeczy z ktorych byl dumny.Z jednej byl jednak szczegolnie.Po ostatniej wyprawie ze swoim wojskiem udalo mu sie zdobyc na Hanibulusie slonia.Wielu szemralo ze cos chyba nie tak z tym sloniem. Bo kto widzial niebieskiego slonia?Jednak jako ze malo kto wogole mial okazje widziec zwierze wieksze niz kurzofretka wiec plotki szybko ustaly ku uciesze Snupencjusza.Tak.Trzymal wszystko w garsci.

Wtem poczol lekki chlod, odwrocil wzrok ku wejsciu do na namiotu w ktorym wlasnie stanal Evilios.Grrr zawarczal pod nosem.Nie spodziewal sie tego bryta wlasnie teraz w czasie popoludniowego relaksu.Nie raz probowal go rozgrysc, ale nie w ciemie bity byl ten przybysz jak na poczatku go nazywal.Zloto ktore przesylal do jego skarbca pozwalalo raz za razem zazegnac glod w osadzie.Zastanawial sie coz tez on oczekuje od niego w zamian za swoja chojnosc, ale poki co nie padly zadne zadania.I lepiej niech tak zostanie pomyslal przebiegle spoglodajac na mieczyk wiszacy u boku fotela.

-EsEniXie-glos obcego przerwal rozwazania wladcy.

Nie cierpial jak tak na niego wolal i do tego z tym z wyspiarskim akcentem.

-Uhm?-mruknal lekcewazaco

-Chyba grozi nam rebelia-wycedzil przez zeby Evilios.

-Co?!-zerwal sie z fotela potykajac sie o swoje rozowe bambosze.-Jak to rebelia?Co oni sobie nie mysla?-zagrzmial budzac nieskrywana trwoge wsrod sluzby namiotowej.

Bryt spojrzal w jego kierunku usmiechajac sie lekko pod nosem, na tyle jednak delikatnie by nie przyspozyc sobie klopotow-Mysle ze chodzi o slonia-dodal zyczliwie.

-O slonia?O TEGO slonia?!-zaczal krazyc nerwowo wokolo paleniska na ktorym w pospiechu sluzba szykowala podwieczorek dla swego pana i wladcy.Strajac sie do tego wykorzystac wszystkie nabyte skile by wtopic sie z otoczeniam i nie byc czasem celem agresji swego dobrodzieja.-Kto?Kto za tym stoi?-syknal ze zloscia.

-Wyglada na to iz Kojtuka.

-Co za poganskie zwyczaje tu panuja-zamyslil sie na chwile.-Juz wiem!Kaze go wychlostac-powiedzial w pelni zadowolony z siebie.-Taaaaa…chlosta i kije na bose stopy dla kazdego kto go poprze-dodal juz o wiele pewniejszym glosem.

Evilios lekko wysunal sie w kierunku Snupencjusza.

-Jesli moge doradzic to nie bedzie chyba najlepsza droga dla nas.

We wladcy az sie zagotowalo.Jak on smie mi doradzac, ten barbarzynca jeden.Nosz ja mu zaraz pokaze.-Najn-wykrzyknal w jakims obcym jezyku, ktorego pochodzenia teraz nie umial sobie za zadne skarby przypomnac, ale mial nadzieje ze podkreslalo to tylko jego krolewska nature.-Nie zgadzam sie z toba Brycie przebzydly.-spojrzenie jakie zafundowal mu przybysz wraz z tym nieokrzesanym blyskiem w oku kazalo lekko sie zastanowic i przystopowac.-yyy moj kochany Brycie chialem powiedziec.-dodal juz z usmiechem jakiego nie powstydzil by sie zaden z akwizytorow jacy czesto odwiedzali osade.-Przywolac mi tego Kojtuka-wydal polecenie sluzbie.Sam usiadl juz na fotelu obmyslajac blyskotliwy plan na zazegnanie kryzysu.

Po chwili na zewnatrz dalo sie juz slyszec jakies podniesione glosy i do namiotu wtargnal Kojtuka w towarzystwie nadwornego kaplana o ktory wszyscy zwykli mowic NieTakiswiety.

-To skandal-zaczal oburzony Koj jak mawiali na niego przyjaciele.-Tak nie moze byc.To nie jest prawdziwy slon.Takiemu postepowaniu mowie stanowcze i zdecydowane Liberum Veto!

Snupencjusz ledwo wyraznym ruchem przywolal Eviliosa-Co to znaczy?Te poganskie narzecze jest dla mnie nie zrozumiale-szepnal mu pytajaco do ucha.

-Nie zgadza sie.-odpowiedz byla krotka.

Wladca podniosl reke do gory probujac pokazac iz ma cos waznego do zakomunikowania.Daremny to byl jego ruch gdyz w tym samym momencie kaplan zaczal swoja litanie.Pelno w niej bylo rzuconych klatw jeszcze wiecej niezrozumialego belkotu ktory nawet i Bogow przygladajacych sie z gory przyprawil o konsternacje.Przygladali sie temu Bogowie jednak jeszcze kilkanascie minut robiac juz nawet zaklady co do wyniku starcia.Jednak wyniku nawet Oni nie przewidzieli.Zreszta nie mieli najmniejszej szansy na to.Nie od dzis wiadomo ze jesli nie wiadomo o co idzie to idzie o zloto lub o samice.Tutaj mielismy miec oby dwa czynniki.Nie uprzedzajmy jednak faktow.

Klotnia przybierala na sile.Wladca zrezygnowany zapadl sie w fotel podgryzajac truskawki z krolewskiego ogrodu.Nie wszyscy jednak mieli zamiar patrzec na rozgrywana scene.

-Enafff-powiedzial ostro Evilios robiac dwa kroki w kierunku kaplana majacego zamiar przekrzyczec chyba ryk wszystkich wulkanow na rzymskiej ziemi.Obce slowo jeszcze nie skonczylo na dobrze rozbrzmiewac w namiocie jak zapadla cisza a oczy wszytskich zwrocily sie w kierunku bryta.Ten wiele sie nie zastanawiajac zlapal za koltuny dwojke delikwentow i wyprowadzil ich z namiotu na podworze udzielajac spokojnej, ale stanowczej reprymendy.Odpowiedza bylo tylko pomrukiwanie i ciche grozby dwojki zwasnionych czlonkow spolecznosci.

W namiocie zapadla glucha cisza przerywana tylko szuraniem bamboszow o podloge.Rozowych bamboszow.Wladca byl zdezorientowany tym wszystkim i mocno rozgoryczony.Bo jak tak mozna?Czyz nie obiecywal wielu rzeczy swemu ludowi?Obiecywal oczywiscie.Nie zawsze spelnial swe obietnice, ale jak mawiali nauczyciele na naukach politycznych nie to jest wazne.W kazdym badz razie tak na pierwszym roku uczyli.Trudno stwierdzic czy nie pojawily sie nowe fakty na nastepnych gdyz wtedy Snupencjusz juz postanowil iz jego wiedza jest tak bogata iz nauka jest zbyteczna.Jak by tego bylo malo to kazdego dnia walczy z tym by ustanowic nowy wizerunek osady.By zmienic ja w pelnoprawny grod, a potem w krolestwo.Niewdziecznicy pomyslal z uraza.

Rozmyslania przerwal wracajacy Evilios w towarzystwie kogos kogo sie nie spodziewal.Ba malo tego.Nie wiedzial jak wogole smiala sie tu pojawiac.Agilla bo o niej mowa nie raz juz wczesnie starala sie o audiencje u wladcy.Zbywana jednak na kazdym kroku postanowila znalesc poplecznika.Poszukiwania pozwolily jej na odkrycie bliskich koneksji Eviliosa ze Snupencjuszem.Juz wtedy wiedziala co zrobic.

-Moj panie-powiedziala wdziecznym i slodkim glosem na dzwiek ktorgo Snupencjusz instynktownie skrzyzowal nogi.Dzienne polucje byly tym dla niego czym jest dla lesnego zajaca bliskie towarzystwo wilka.Rzachnal sie lekko tylko i spojrzal z uwaga na nia.

-Kojtuka i jego polecznicy maja racje w swym zdaniu-wladca juz zaczal czerwieniec ze zlosci no ta uwage ale delikatny gest Agilli o prawo dalszego glosu na chwile zazegnal to niebezpieczenstwo-jednak ich oburzenie jest niewspolmierne dla twej bezgranicznej dobroci dla nas moj panie.

Snupencjusz rosl w oczach z dumy na te slowa nie widzac nawet niczym nieskrywanego usmiechu Eviliosa.Kobieta rozgrywala partie po mistrzowsku.

-Moj skarbiec jest spewnoscia niczym w porownaniu do twego-ciagnela dalej melodyjnym glosem-chcialabym jednak bys wzial pod uwage to iz mozesz liczyc na skromne ilosci zlota jakie moge zadysponowac dla ciebie panie.I mysle ze mozna by kiedys kupic dla naszej osady prawdziwego slonia.

Wladca juz sie zaczal zstanawiac nad tym.Nie byl pewien czy te slowa mialy go obrazic czy tez schlebic.Wrrr warknal w myslach.Dlaczego nie chodzilem na zajecia z empati zapytal sam siebie retorycznie.Bo jestem krolem odpowiedzial sobie.Nie musze.

Usmiechnal sie szeroko rozgladajac sie po zebranych w namiocie probujac na ich twarzach wyczytac co tez mysla.Czegosz to teraz oczekuja.Postanowil dac sobie jeszcze czas.Machnal reka w kierumu Agilli dajac znak, sygnal by kontynuowala.

-Do mojego zlota pragne dodac jednak cos jeszcze-usmiech z jakim to powiedziala i ton glosu moglby rospuscic cala gore lodowa.Ale wladca byl twardszy niz caly legion takich gor.

-Mow wiec kobieto.-rzucil lekko.

Agilla skinela glowa delikatnie i zaczela przekaz swej wizji na rozwoj dworu.Jej slowa znalazly poklask wsrod sluchajacych tych jakze smialych planow.Nikt jednak nie nie byl przygotowany na to co nastapilo na koncu.

-Na koniec chcialabym panie zaprosic do naszej osady pewnego artyste o ktorym glosno w calym swiece a ktory to umocnil by nasz statut.

-Artyste?-wladca nie wygladal na zaciekawionego-malo u nas artystow?

Kobieta pochylila sie nad Snupencjuszem i przylozyla usta do jego krolewskich uszu.

Wladca rozprostowal nogi.

Na koniec jako iz chce nie jako podziekowac tym wszystkim osobom z ktorymi zaglebialem sie w tajniki grafiki pozwole dac i Wam szanse na zapoznanie sie z ich tworczoscia.Ot klikajcie smialo w linki pod spodem a na otwartej stronie okienko Gallery.Tam jest wsjo 🙂

aGi

Free.ze

Dafne

Fishbot

Erto

Czesiek

Frosty

Jesus Saves


Niom…jest ich wiecej…o wiele wiecej ale Ci to ta grupka z ktora najbardziej sie kojarze.Pozdrawiam wiec ich z tego miejsca a i Wam zycze byscie znalezli swoj zapal i sprobowali sil w czyms nowym dla Was.

Zapewniam ze warto 🙂

0
4 Comments
  • aGi
    Luty 15, 2008

    Wracaj do nas!
    <3

  • Mrowa
    Luty 16, 2008

    Kiedys… kto wie 🙂

  • Fish
    Luty 16, 2008

    hmm jako ze dziś mnie wzięło na przemyślenia. Powiem tak. Evil który jest właścicielem/administratorem tego bloga jest że sie tak wyrażę bez wahania jednym z waleczniejszych ludzi którzy odmienili moje życie. Właśnie dzięki temu człowiekowi z którym niestety nie dane było mi sie spotkać zdobyłem nowe hobby które potem dało mi mnóstwo wrażeń mnóstwo znajomości mnóstwo radości i smutku. Jedyne niestety co mogę na razie zrobić to tylko Ci podziękować i przeprosić za to co kiedyś mówiłem ( Ty wiesz ocb )

    Fishbot

  • Anonymous
    Luty 17, 2008

    Arnold był kozacki …

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.