Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191 Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194 Warning: mysql_real_escape_string(): Access denied for user 'root'@'localhost' (using password: NO) in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197 Warning: mysql_real_escape_string(): A link to the server could not be established in /home/mrowkowe/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197 Bez weny czyli opowiesci dziwnej tresci

Bez weny czyli opowiesci dziwnej tresci

przez 1 No tags Permalink 0

Przyznam sie ze jakos ciezko mi sie bylo zmobilizowac co by napisac nju posta.Nie to ze lenistwo…no dobra troszke tez, ale glownie jakos zostalem wypruty z weny.Dluuugo myslalem w sumie o czym bym mogl.Nie ukrywam ze zycie w Londynie sypalo jakby wieksza iloscia ciekawych zdarzen, ale nie bede sie tu teraz rozczulal.Tak sobie wymyslilem co by opisac kilka sytuacji z zycia wzietych.Nie koniecznie smiesznych, ale takich ktore czesto wracaja mi przed oczy.

Swego czasu bardzo czesto smigalem po koncertach przeroznej masci.Metalmanie..Korny..Sepultury itp itd.Wiadomo ze na slasku kolebka koncertow jest Spodek i tam tez to wlasnie sie wbijalismy z nasza paczka.
Tamtego wieczoru odbywal sie wlasnie koncert wspomnianej Sepultury.Ktos rzucil pomysla co by do jakiegos baru skoczyc.Nie bylo mi to na reke zupelnie.Bo wtedy to ja nie bylem taki hulaka hehe.No ale co mialem poczac…poszlismy…wogole jakas powalona okolica.Serio stali tam jacys eskimosi(?) z kijami i dziwnie sie gapili na nas.Nie ja bylem jednak przewodnikiem…i nagle ni z dupy ni z pietruchy jakis ziom do mnie podbija z kijaszkiem w lapie i mowi dawaj kase.Z zielenialem ze strachu..nie o siebie ale o bilet, ktory poczulem ze moge stracic.Z pelnym zapalem zaczalem przetrzasac kieszenie co by znalesc cokolwiek zeby typa zadowolic.Hmm mialem 2 zlote i zapalniczke…Nie bylem zaskoczony ze kolo nie byl uradowany no i wygladalo ze zaraz mnie lekko obije.Podniosl lapsko do gory, ale zapytal jeszcze-Skad jestes?Mowie-Z Wodzislawia-A on na to-Aaaa z Wroclawia…no to czemu tak od razu…
Haha oddal mi dwa zlote (zapalniczke mu podarowalem) i jeszcze odprowadzil dopytujac sie co tam we Wrocku slychac 😀
Dobrze slychac…

Byliscie kiedys w wojsku?Zakladam ze nie…wiec tego mozecie nie zrozumiec, ale coz…jak co to na skajpie lepiej to wytlumacze.
Kazdego wieczora sa zbiorki, gdzie liczony jest sklad kompani i przeprowadzany wieczorny raport.Ktoregos to dnia apel prowadzil plutonowy z trzeciego.Kawal gnoja z niego byl.Ogromne bydle…lyse i calkowicie pozbawione usmiechu.Bali sie go wszyscy.
Zrobilismy odliczanie.Potem zawsze musiala pasc pewna formulka ktora brzmiala tak(prawie tak..on sobie ja zmienial ..ale mu bylo wolno):
Ciezkim i syczacym glosem-Czy ktorys…z zebranych tu kadlubow, doznal dzisiaj urazow fizycznych tudziez psychicznych?
I na ten moment jakis ziom z drugiego plutonu podnosi reke i cos tam piszczy cichutko.Plutonowy od razu rzekl-Qrwa!!Zolnierzu.Mow a nie pierd….l mi to w narzeczu jakim porozumiewaja sie swistaki.
Ja w tym momencie juz zaczynalem sie trzasc ze smiechu.To bylo przewalone bo ja zawsze znalazlem cos smiesznego w takich sytuacjach i tylko problemy mialem przez to.Wracajac jednak.Kolo zebral sie w sobie i nagina:
-Panie plutonowy melduje ze mam rozwalony palec.
-Qrwa!!Rozwalony?Czy to znaczy ze jest doszczetnie rozpier….y czy bedziesz jeszcze zyl?
W tym momencie ja peklem.Dostalem takiego ataku smiechu ze nie umialo mnie nic powstrzymac.Oj i mialem przekickane.Plutonowy podszedl do mnie spojrzal…jak to on spogladal i mowi-Zolnierzu!!Chcesz miec pidzame w stylu „bluza model sportowy”?
Nie chcialem takiej i kiwnalem tylko przeczaco co by smiechu zas nie wydusic z siebie.On na to odwrocil sie…i nagle jak mnie nie zlapal za rekawy i cyk…wyrwal mi je.Nie wierzylem w to co widze.Popsol mi ja 🙁
-Czas operacyjny na pszyszycie 5 minut.Naprzod.-dodal tylko.
Oj..ale wtedy plakalem ze smiechu.Do tego fastryga mi nie szla a moja pidzamka juz nigdy nie wrocila do czasow swietnosci.

Na koniec ostatnia krotka.
Z ziomami pojechalismy na dicho do innej miejscowosci.Wchodzimy do srodka a bramkarz-Nowi?
-Nie…wyprani w Perwolu.

Pozdrawiam.

0
1 Comment
  • Paula
    Marzec 19, 2008

    orzesz orzesz Przemusiu…poplakalam sie ze smiechu//rotfl najpierw doszczetnie wylalam tone lez czytajac o kochanym Wroclawiu//lol a pozniej o…o Twojej rozwaloej pizamce cyk//lol buziaczki Skarbie

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.